33-letni Leon, który otrzymał również nagrodę dla najlepszego przyjmującego turnieju, został drugim zawodnikiem w historii ME z tytułem MVP imprezy drugą edycję z rzędu. Pierwszym był w latach 1993 i 1995 Włoch Andrea Giani, czyli aktualny trener... Francuzów.
Leon o swojej roli dla zespołu przypomniał już na początku meczu finałowego, śląc Francuzom trzy asy serwisowe. Z ośmiu polskich asów w finale, cztery wyszły spod jego ręki. Po finale Leon zwrócił się do hali pełnej polskich kibiców. "Dziękuję wszystkim kibicom za wasze wsparcie. Mamy kwalifikację olimpijską i to wszystko dzięki wam" - powiedział MVP.
Jednak wybór Leona na MVP spotkał się z mieszanymi reakcjami wśród fanów polskiej siatkówki. Mimo wielkiej sympatii dla Wilfredo, nagrody indywidualne zawsze generują ogromne emocje, a te okazały się tym większe, że żadnego wyróżnienia nie otrzymali choćby Tomasz Fornal czy Bartłomiej Bołądź, bez których kadrę trudno sobie dziś wyobrazić.
Spośród Biało-Czerwonych - poza Leonem na przyjęciu - w drużynie marzeń turnieju znaleźli się środkowi Bartłomiej Lemański i Szymon Jakubiszak oraz niestrudzony libero Jakub Popiwczak. Za najlepszego trenera uznano serbskiego szkoleniowca Polski Nikolę Grbicia.
A spoza Polski? Najlepszym atakującym został Francuz Theo Faure, rozgrywającym jego rodak Antoine Brizard, a drugim przyjmującym Fin Nooa Marttila.
