"Losy wszystkich setów rozstrzygały się w końcówkach. Myślę, że było to widowisko na wysokim poziomie. Musimy jednak dziś uznać wyższość drużyny Zawiercia, która jest jedną z najlepszych w Europie. Wszyscy daliśmy z siebie wszystko. Jednak sprawa awansu jest jeszcze otwarta. Za kilka dni jedziemy do Sosnowca i liczę, że będzie tam tyle samo emocji, tylko wynik inny" – powiedział po poniedziałkowym spotkaniu zawodnik ZAKSY Rafał Szymura.
Mecz, który oglądało 2630 widzów, rozpoczął się dobrze dla Aluronu. Co prawda w pierwszym secie było 22:22, ale potem punktowali już tylko Zawiercianie.
W drugiej odsłonie od początku prowadzili Kędzierzynianie. Gdy było 24:17, wydawało się, że za moment będzie przerwa. Tymczasem ZAKSA nie zdołała wykorzystać aż sześciu piłek setowych. W dużej mierze była to zasługa świetnej gry Bartosza Kwolka na zagrywce. Set zakończył się dopiero wtedy, gdy Aaron Russel zaatakował w siatkę.
"Nie mogę się wypowiadać za innych zawodników, ale w trzecim secie przez chwilę miałem problem fizyczny. Siedem zagrywek z rzędu, to jest męczące. Złapała mnie zadyszka. Jednak w trzecim secie udało nam się zniwelować wysokie prowadzenie ZAKSY. Chwała nam za to, że nie położyliśmy się, tylko walczyliśmy do końca. To się opłaciło" – zaznaczył Kwolek.
We trzeciej odsłonie ZAKSA prowadziła 14:9, ale zespół z Zawiercia zdołał doprowadzić do remisu 20:20. W końcówce Kędzierzynianie mieli duże problemy w przyjęciu zagrywki rywala i przegrali 23:25. Ostatnia partia też długo była zacięta, było 23:23. Jednak dwa kolejne punkty zdobyli Zawiercianie.
