Drugi był Australijczyk Oscar Piastri z McLarena - strata 3,766 s, a trzeci Monakijczyk Charles Leclerc z Ferrari - 6,251 s.
Tuż za podium zameldowali się na mecie obaj kierowcy Mercedesa - Włoch Kimi Antonelli i Brytyjczyk George Russell, którzy w tym roku są zdecydowanie najszybsi. Mercedes wygrał bowiem już cztery pierwsze wyścigi sezonu (trzy Grand Prix i jeden sprint), ale w Miami nie zdołał przedłużyć serii sukcesów.
Powodem był m.in. słaby start lidera klasyfikacji generalnej Antonellego, który w pół godziny po zakończeniu wyścigu został przez jury zdegradowany o dwie pozycje (na szóstą) za wielokrotne przekraczanie limitów toru. Otrzymał za to 5 sekund kary. W tej sytuacji w klasyfikacji sobotniego sprintu Russell awansował na czwarte miejsce.
To oznacza, że 19-letni Antonelli, zwycięzca dwóch poprzednich Grand Prix w Chinach i Japonii, ma już tylko 7 pkt przewagi w klasyfikacji mistrzostw świata nad Russellem.
Po karze dla Włocha na piątą lokatę awansował czterokrotny mistrz świata Holender Max Verstappen z Red Bulla, a Brytyjczyk Lewis Hamilton z Ferrari na siódme.
Niedzielny wyścig Grand Prix Miami zgodnie z programem ma wystartować o godz. 22 czasu polskiego. Zapowiadane są intensywne opady deszczu i burze z piorunami.
Kwalifikacje zaplanowano na sobotę na godz. 22 czasu polskiego.
