Tenisistka reprezentująca Kazachstan najwyraźniej miała problem ze ścięgnem Achillesa w lewej nodze. Do spotkania przystąpiła z taśmą nalepioną wzdłuż tylnej części łydki. W szóstym gemie, gdy serwowała, poprosiła o przerwę medyczną. Po konsultacji z fizjoterapeutką Rybakina wróciła na kort, ale nie zdołała włożyć pełnej siły w serwis i podjęła decyzję o kreczu.
"Nie powiedziałabym, że nie grała na sto procent. Łydkę miała "zatejpowaną” już od kilku meczów, więc nie wiemy, co się dzieje po drugiej stronie siatki i trzeba być gotowym na najlepszą wersję przeciwniczki. Jednak faktycznie grało mi się bardzo dobrze i skoncentrowałam się na tym, aby wykorzystać każdą okazję do zdobycia punktu. Grając z taką przeciwniczką od początku trzeba narzucić wysoki poziom i wywierać presję. Cieszę się, że to zrobiłam. A kontuzja Jeleny wydawała się nagła i w pewnym momencie było widać różnicę, bo nie mogła wręcz chodzić. Więc wydaje mi się, że wcześniejsze gemy zagrała na normalnym poziomie komfortu" - przyznała Świątek.
Polka często podkreśla swoje dobre przygotowanie fizyczne, które zawdzięcza pracy z Maciejem Ryszczukiem.
"Od bardzo dawna nie byłam kontuzjowana. Jeżeli miałam jakieś problemy, to mogliśmy sobie z nimi poradzić i z ich powodu nie musiałam się wycofywać z turniejów. Jednak kalendarz Jeleny był ostatnio bardziej wymagający pod względem tego, że więcej meczów rozgrywała wieczorami oraz miała więcej spotkań trzysetowych. Mogę sobie podziękować, że moje mecze były krótsze i czasami mniej wymagające pod tym względem, że nie spędzałam tyle czasu na korcie" - oceniła była liderka światowego rankingu.
Obie zawodniczki poprzednio zagrały ze sobą w połowie sierpnia. W finale turnieju w Toronto górą była Polka wygrywając 6:2, 6:3.
"Raczej nie zmieniałam taktyki przed naszym spotkaniem w Cincinnati, bo wówczas to się sprawdziło. Teraz jednak wydaje mi się, że Jelena grała szybciej i tutaj jakby grała bardziej rozluźnioną ręką, więc jeszcze bardziej byłam w defensywie, mimo że w Toronto i tak bardzo dużo wyciągnęłam z gry obronnej. Tutaj grała tak szybko, że nawet nie miałam czasu się zastanowić, co zrobić z piłką. Wydaje mi się, że robiła też mniej błędów, ale ja też zagrałam bardzo dobrze" - podkreśliła.
Kończący sezon turniej WTA Finals w tym roku zostanie rozegrany w Indian Wells w Kalifornii. Przed turniejem w Toronto wydawało się, że Świątek nie ma szans, aby znaleźć się w gronie ośmiu najlepszych zawodniczek w tym sezonie. Strata Polki do ósmej w rankingu WTA Race Lindy Noskovej znacząco stopniała, a może być jeszcze mniejsza, bo Czeszka odpadła z rywalizacji w Cincinnati.
"Nie patrzę na ten ranking i proszę nie podawać mi tych informacji. Myślałam, że w tym sezonie WTA Finals będzie dla mnie nieosiągalne, dlatego tutaj się od tego odcinam" - zakończyła Świątek.
W sobotnim półfinale Świątek zagra z Amerykanką Jessicą Pegulą (3.), która wcześniej wygrała z rodaczką Amandą Anisimovą (9.) 6:4, 2:6, 7:6 (7-4). Świątek ma bilans z Pegulą 7-5.
