Po dwóch tygodniach przerwy Hubert Hurkacz (28. ATP) wrócił do rywalizacji. Po udanej części azjatyckiej, gdzie doszedł m.in. do finału w Chengdu i półfinału w Pekinie, teraz zaczyna grę w europejskich halach. Na swój pierwszy turniej wybrał zawody rangi ATP 500 w Bazylei, gdzie grał w finale w 2023 roku. Jego przeciwnikiem na starcie tegorocznej edycji był Zizou Bergs (39. ATP). Obaj do tej pory grali ze sobą raz podczas tegorocznego Australian Open i w czterech setach wygrał Hurkacz.
Bergs lepszy w pierwszym secie
Na początku meczu obaj ekspresowo wygrywali swoje podania, trzy pierwsze gemy trwały zaledwie 8 minut. Niestety w czwartym gemie oglądaliśmy przełamanie. Polak prowadził już 30-0, ale kolejne trzy punty zdobył Bergs, co dało break pointa. Hubert pierwszego obronił, ale za moment był kolejny, przy nim Hurkacz źle wykończył akcję przy siatce i stracił podanie.
Dwa kolejne gemy na swoje konto pewnie zapisali podający i było 4:2. "Hubi" miał dwie okazje z rzędu na przełamanie w siódmym gemie po świetnym minięciu rywala, jednak ten wygrał cztery kolejne punkty i było już 2:5 z perspektywy Hurkacza. Polak pewnie utrzymał serwis, następnie obronił trzy piłki setowe przy podaniu rywala od stanu 0-40, ale nie doszedł do break pointa, a partia zakończyła się asem serwisowym Belga i trwała 35 minut.
Świetna końcówka w wykonaniu Hurkacza
W trzecim gemie Hurkacz był pod presją, przegrywał 0-30, ale wtedy do gry wszedł jego świetny serwis, od stanu 30-30 posłał dwa asy z rzędu i objął prowadzenie 2:1. Obaj świetnie serwowali, a Polak miał ogromne problemy ze zdobywaniem punktów, kiedy piłkę do gry wprowadzał Belg. Do stanu 3:3 wygrał tylko jeden punkt.
W końcu Hurkacz wywarł presję w ósmym gemie. Zizou prowadził już 40-0, ale kolejne trzy akcje wygrał Polak, co dało równowagę. Bergs dobrze się bronił, ale Hubert zdołał doprowadzić do break pointa, którego wykorzystał, zagrywając kapitalny forhend. "Hubi" serwował po wygranie seta, ale zaczął sensacyjnie, bo od dwóch podwójnych błędów serwisowych i było 0-30, a po wygranej akcji przez Zizou było 15-40. W rewelacyjnym stylu Polak obronił drugą okazję, co wywołało wściekłość u rywala, który rzucił rakietą dwa razy z rzędu, a Hurkacz doszedł do piłki setowej i wykorzystał ją kapitalnym podaniem. Po godzinie i 9 minutach gry był remis.
Polak poszedł za ciosem i wygrał całe spotkanie
Obaj udali się na przerwę przed trzecią partią i po kilku minutach oczekiwania serwował Belg. Ogromne problemy miał Hurkacz w drugim gemie, przegrywał już 0-40, ale w kapitalnym stylu doprowadził do równowagi, obronił podanie i sam za moment wykorzystał szansę przy serwisie rywala. Przełamał go i wprowadził w stan ogromnej frustracji. Zizou ponownie rzucał rakietą, następnie kopał swoją torbę podczas przerwy, nie potrafił utrzymać nerwów na wodzy. Polak natomiast grał świetnie, kontrolował przebieg meczu, utrzymał podanie do zera i prowadził 3:1.
Bergs w końcu utrzymał podanie, ale znowu Hurkacz bez straty punktu zachował swoje podanie, a rywal był wciąż mocno zdenerwowany, miał problemy przy podaniu, jednak utrzymał serwis.

Przy stanie 5:3 dla Polaka i serwisie rywala było 30-30. Ostatecznie Belg się wybronił i Hurkacz serwował po wygranie meczu. Poradził sobie z tym świetnie, nie stracił żadnego punktu i wygrał całe spotkanie, kończące je asem serwisowym. Mecz trwał godzinę i 51 minut.
Kolejnym przeciwnikiem Hurkacza będzie Holger Rune, który w trzech setach pokonał Quentina Halysa.
Wynik meczu:
Hubert Hurkacz (10) – Zizou Bergs 3:6; 6:3; 6:4
