Dziewięć lat po utworzeniu Laver Cup wciąż budzi mieszane opinie. Niektórzy kwestionują jego znaczenie i intensywność, uważając go za swego rodzaju wyolbrzymiony turniej pokazowy.
Na O2 Arena nie brakowało jednak emocji, ponieważ zawodnicy obu drużyn dawali z siebie wszystko w licznych, niezwykle zaciętych pojedynkach.
Team World ostatecznie nie zdołał odwrócić losów rywalizacji. Alexander Zverev pokonał Learnera Tiena w dwóch setach i zapewnił Europie zwycięstwo 13:5. Agassi bardzo pozytywnie ocenił jednak te trzy dni, uznając, że turniej pokazał, jak wiele ma do zaoferowania.
"Powinni byli tu być” – powiedział podczas końcowej konferencji prasowej, odnosząc się do krytyków turnieju.
"No wiecie, dajcie spokój. Patrzycie, jak ci goście umierają tam na korcie, a pokazują więcej serca niż czasem widuję w innych, prawdziwych sytuacjach, w których stawką jest coś konkretnego. Są tutaj dla siebie nawzajem i nie mógłbym być z tego bardziej dumny. Chciałbym mieć w sobie więcej tego, co oni mają”.
Losy Team World mogły potoczyć się zupełnie inaczej. W kluczowym sobotnim meczu wieczornym Taylor Fritz nie wykorzystał dwóch piłek meczowych. Gdyby wygrał to spotkanie, jego zespół objąłby wysokie prowadzenie.
"Myślę, że sport wygrał”
Patrząc na przebieg rywalizacji, Agassi odczuwał więcej dumy niż żalu.
"Wybaczcie, że robię się filozoficzny, ale nie poświęcam zbyt wiele czasu przeszłości ani przyszłości” – powiedział, zapytany, czy z perspektywy czasu zrobiłby coś inaczej.
"Wiecie, stawiacie na swój zespół. Liczycie, że da z siebie wszystko. Wierzycie w tych zawodników. Chcecie od nich tego, co najlepsze. Przede wszystkim staracie się niczego nie zepsuć. I myślę, że nam się to udało. Gdybym więc miał spojrzeć na wszystko z perspektywy czasu, nie żałuję. Piłka mogła spaść tutaj, mogła spaść tam. Serwis Taylora, piłka meczowa… Jak niewiele zabrakło? Tam na korcie stoczono kilka epickich pojedynków. Myślę, że sport wygrał” - dodał.
