Alcaraz przystępował do Pucharu Lavera jako najbardziej utytułowany uczestnik, ale nie było wiadomo, na jak wysoki poziom zdoła się wznieść. Hiszpan pauzował z powodu kontuzji od kwietnia do końca sierpnia, a po powrocie przegrał z Benem Sheltonem w ćwierćfinale US Open.
W Londynie pokazał jednak swój najlepszy tenis, pokonując Fritza 6:3, 4:6, 13-11. W dramatycznym decydującym tie-breaku popisał się między innymi charakterystycznymi dla siebie skrótami przy piłce meczowej dla rywala i własnej piłce meczowej.
Choć był o punkt od porażki, po meczu powiedział, że jest zadowolony z zaprezentowanego poziomu. Cieszył się również z możliwości wypróbowania kilku nowych rozwiązań.
"Jestem naprawdę szczęśliwy, że mogę rozgrywać takie mecze, sprawdzać swój poziom i zobaczyć, nad czym muszę jeszcze pracować" - powiedział podczas konferencji prasowej po spotkaniu. "Wprowadziłem w życie kilka rzeczy, które naprawdę chciałem przećwiczyć. Opuszczam kort naprawdę, naprawdę szczęśliwy z tego, co zrobiłem, a także z rzeczy, nad którymi do tej pory pracowałem. Dzisiaj spisałem się całkiem dobrze".
23-letni zawodnik, który szczególnie dobrze ocenia nowe podejście do serwowania, uważa, że wraca do najlepszej formy.
"Powoli wracam do mojego normalnego rytmu i poziomu, zarówno pod względem tenisowym, jak i fizycznym" - powiedział. "Serwis jest dla mnie bardzo ważnym elementem. Dużo nad nim pracowałem i wprowadziłem kilka drobnych zmian. Z tego, co widziałem, nikt ich nie zauważył, co jest świetne. Wygląda więc na to, że to działa".
To jego firmowe zagrania pomogły mu zdobyć najważniejsze punkty pod koniec spotkania. Jednak Alcaraz częściowo przypisał zwycięstwo również radom Ruuda, który w trakcie meczu namawiał go do większej cierpliwości i chwilami bezpieczniejszej gry.
"Z zewnątrz mówił mi, że muszę zachować większy spokój" - powiedział Hiszpan. "Czasami czuję ogromny stres i mam wrażenie, że muszę grać zbyt ryzykownie, uderzać mocno i cały czas próbować wszystkiego, choć nie jest to konieczne".
"Z boku podchodził do ławki i mówił mi, że oglądali ten mecz zupełnie inaczej niż ja. Powtarzał, żebym był bardziej cierpliwy, ponieważ byłem od niego lepszy i posyłałem lepsze uderzenia. Musiałem więc po prostu grać dalej, nie przesadzać z ryzykiem i próbować wejść w rytm.
"Otrzymanie takich rad od zawodnika jak on było dla mnie naprawdę ważne i bardzo pomocne".
