Linette (60. WTA) po udanym Roland-Garros, gdzie przegrała w trzeciej rundzie z Igą Świątek, rozpoczęła sezon na trawie. W pierwszej rundzie w ’s-Hertogenbosch mierzyła się z notowaną na 74. miejscu w rankingu WTA Kimberly Birrell.
Australijka zdecydowanie lepiej weszła w mecz i bardzo szybko dwukrotnie przełamała Polkę, co dało jej prowadzenie 4:0. Linette od tego fragmentu wyglądała w spotkaniu zdecydowanie lepiej. Nie przełożyło się to jednak jeszcze na wynik pierwszego seta, którego przegrała 2:6.
W drugim to Magda dominowała na korcie i po 9 minutach gry w tej partii prowadziła już 3:0. Wtedy jej serię przerwała Birrell, ale było to jedyne, co zdołała osiągnąć, bo przegrała trzy kolejne gemy i całego seta w zaledwie 23 minuty.
Trzecia odsłona wydawało się, że będzie najbardziej wyrównana. Do stanu 2:2 obie bardzo pewnie utrzymywały swoje podanie. Kluczowy moment miał miejsce w piątym gemie. Wtedy Magda przełamała rywalkę i objęła prowadzenie 3:2.
Linette przejęła jeszcze serwis przeciwniczki przy stanie 4:2 i serwowała po zwycięstwo w meczu. W ósmym gemie broniła dwóch break pointów, ale zrobiła to skutecznie i spotkanie zakończyła asem serwisowym. Łącznie w cały meczu posłała ich aż 14! Pojedynek trwał godzinę i 35 minut.
Jej kolejną rywalką będzie zwyciężczyni meczu Mia Pohankova (280. WTA) – Clara Tauson (24. WTA).
