Auger-Aliassime – Djoković 6:7, 6:3, 3:6, 7:6, 6:7
W pierwszych ośmiu gemach ćwierćfinałowego pojedynku pomiędzy Djokoviciem a trzecim rozstawionym Augerem-Aliassimem nie było żadnych emocji – obaj pewnie wygrywali swoje podania. Znacznie bardziej emocjonująca była końcówka pierwszego seta. Serb przy stanie 5:4 miał dwie piłki setowe. Pierwszą zmarnował, posyłając bekhend minimalnie za linię, a drugą szansę Kanadyjczyk sam obronił. Były lider rankingu musiał następnie bronić break pointa i zapewnił sobie tie-break, do którego doszło chwilę później.
W tie-breaku trwała zacięta walka. Djoković obronił pierwszą piłkę setową rywala potężnym serwisem. Przy stanie 6:7 Auger-Aliassime trafił znakomity forhend na linię i wyrównał. Serb przy drugiej piłce setowej Kanadyjczyka zaserwował asa i emocje trwały. Bardziej doświadczony Djoković lepiej wytrzymał presję, broniąc w sumie trzy piłki setowe. Przy piątej okazji Serba rozstawiony z numerem trzecim zawodnik bardzo mu pomógł – przy stanie 11:10 zepsuł prostego woleja przy siatce i Djoković mógł cieszyć się z wygrania pierwszego seta.
W drugim secie kluczowy okazał się ósmy gem. Kanadyjczyk wywalczył w nim break pointa i został nagrodzony. Djoković popełnił bowiem trzeci podwójny błąd serwisowy w meczu i po raz pierwszy stracił podanie. Utrzymanie przewagi nie było jednak łatwe. Od stanu 0:30 Kanadyjczyk, dzięki asowi i błędowi Djokovicia, zdołał się wybronić. Serb jednak wypracował sobie dwa break pointy. Przy drugim miał przewagę, ale nie wykorzystał jej przy smeczu, a Auger-Aliassime odpowiedział wygrywającym bekhendem po linii. Dodał świetny wolej przy siatce i miał piłkę setową. Trafił wtedy 14. asa i wyrównał na 1:1 w setach.
Mecz został następnie przerwany i zaczęto zasuwać dach. Tenisiści przenieśli się do warunków halowych, które bardziej odpowiadają obecnej światowej "czwórce". Początek trzeciej partii Djoković nieco sobie skomplikował – w pierwszym gemie serwisowym roztrwonił prowadzenie 40:15 i musiał bronić break pointa. Następnie sam miał dwie szanse z rzędu na przełamanie, ale żadnej nie wykorzystał, nie trafiając nawet w kort przy drugim serwisie rywala. Po dłuższej przerwie wypracował jeszcze jednego break pointa, ale Kanadyjczyk obronił go wygrywającym forhendem. Maratoński gem zakończył Auger-Aliassime dwoma potężnymi serwisami i wyrównał na 1:1.

W szóstym gemie Djoković dzięki solidnym returnom i błędom rywala wyszedł na prowadzenie 40:0. Po kolejnej forhendowej pomyłce Kanadyjczyka wreszcie wykorzystał break pointa i po raz pierwszy w meczu przełamał rywala. Po potwierdzeniu przełamania odskoczył na 5:2. W dziewiątym gemie, także dzięki złemu odbiciu piłki, która trafiła w linię, bez problemu zamknął seta i ponownie objął prowadzenie. Do awansu do półfinału i starcia z obrońcą tytułu Sinnerem brakowało mu już tylko jednego kroku.
Wygrany trzeci set bardzo pomógł Djokoviciowi. W kolejną partię wszedł znakomicie, wygrywając pierwsze osiem wymian i szybko obejmując prowadzenie 2:0. Nie utrzymał go jednak długo. Zupełnie nie wyszedł mu czwarty gem i Auger-Aliassime po wygrywającym bekhendowym returnie przełamał Serba do zera i wyrównał. Do końcówki seta nie było już kolejnych przełamań. Przy stanie 5:6 Serb znalazł się w poważnych tarapatach. Przegrywał 0:30, ale odwrócił losy gema, zdobywając cztery punkty z rzędu i zapewnił sobie tie-break.
W tie-breaku Kanadyjczyk rozpoczął asem, a po świetnym woleju przy siatce jako pierwszy zdobył mini breaka. Djoković był blisko wyrównania, ale długą wymianę zakończył bekhendem w siatkę i przy zmianie stron przegrywał 2:4. Auger-Aliassime kontynuował bardzo dobrą grę i po utrzymanych serwisach miał trzy piłki setowe. Pierwszą Djoković obronił asem. Przy drugiej zepsuł jednak forhend i Kanadyjczyk doprowadził po ponad czterech godzinach gry do piątej partii.
Były lider rankingu, wspierany przez wimbledońską publiczność, już w drugim gemie decydującego seta miał break pointa. Auger-Aliassime odpowiedział jednak świetnym serwisem i wygrywającym forhendowym drive-wolejem. Djoković nie wykorzystał też dwóch kolejnych okazji i było 1:1. Żaden z tenisistów nie dopuścił już do poważniejszych problemów przy własnym podaniu i piąty set długo toczył się bez przełamań. Kanadyjczyk wytrzymał także krytyczny ósmy gem, pomagając sobie wygrywającym forhendem przy stanie 30:30, zakończył go asem i wyrównał na 4:4.
Chwilę później w jeszcze trudniejszej sytuacji był Serb, który musiał odrabiać stratę 0:30. Pomógł sobie skrótem i bardzo dobrym serwisem, zdobył cztery punkty z rzędu i utrzymał podanie. Był już tylko gema od awansu. Obaj tenisiści prezentowali nadal bardzo wysoki poziom przy własnym serwisie. Przy stanie 6:5 Djoković bezskutecznie walczył o piłkę meczową. Po pięciu godzinach gry doszło do decydującego tie-breaka do dziesięciu punktów, który rozstrzygnął o zwycięzcy tego wielkiego boju i drugim półfinaliście.
Decydujący tie-break rozpoczął się znakomitą wymianą, którą po dobiegnięciu do skrótu wygrał Djoković. Następnie jako pierwszy zdobył punkt przy returnie i wyszedł na 3:1. Potem jednak zepsuł bekhend w siatkę. Przewagę mini breaka odzyskał po błędzie rywala przy woleju. Po bardzo długiej wymianie Serb przejął kontrolę nad tie-breakiem i powiększył przewagę do czterech punktów. Po kolejnej zaciętej wymianie przy stanie 8:4 wypracował sobie pięć piłek meczowych z rzędu. Wykorzystał już pierwszą i mógł świętować zwycięstwo w najdłuższym ćwierćfinale w historii Wimbledonu.
Został także najstarszym półfinalistą w historii tego turnieju. O finał w wyczekiwanym hicie zagra ze swoim ubiegłorocznym pogromcą, obrońcą tytułu i liderem rankingu Sinnerem. Ostatnio spotkał się z Włochem na tym samym etapie turnieju podczas Australian Open i wygrał po znakomitym pięciosetowym boju.
