Fery pogrążył Dimitrowa i przeszedł do historii Wimbledonu. "Brak mi słów"

Arthur Fery z Wielkiej Brytanii świętuje zwycięstwo w meczu czwartej rundy z Grigorem Dimitrowem z Bułgarii
Arthur Fery z Wielkiej Brytanii świętuje zwycięstwo w meczu czwartej rundy z Grigorem Dimitrowem z BułgariiREUTERS/Andrew Couldridge

Arthur Fery z Wielkiej Brytanii przedłużył swoją bajkową serię na Wimbledonie, wygrywając dramatyczny, pięciosetowy pojedynek z Grigorem Dimitrowem. Tym samym został pierwszym brytyjskim zawodnikiem z dziką kartą, który awansował do ćwierćfinału Wielkiego Szlema w erze open.

Fery zaprezentował się z ogromną determinacją podczas swojego debiutu na korcie centralnym, pokonując Dimitrowa 7:5, 3:6, 4:6, 6:4, 7:6 (10:7) w klasyku czwartej rundy, który trwał trzy godziny i 55 minut.

Obecnie 114. zawodnik rankingu jest najniżej notowanym tenisistą, który awansował do ćwierćfinału singla mężczyzn w Wielkim Szlemie od 2021 roku.

W swoim pierwszym ćwierćfinale Wielkiego Szlema Fery zmierzy się z Flavio Cobollim o miejsce w półfinale.

Fery jest ostatnim Brytyjczykiem pozostającym w grze w singlu mężczyzn i kobiet w tym roku po serii, która wydaje się wręcz nieprawdopodobna.

W czterech wcześniejszych startach w Wielkim Szlemie nigdy nie przeszedł drugiej rundy.

"Brak mi teraz słów. Niesamowicie trudno opisać to, co właśnie poczułem na korcie tenisowym", powiedział Fery.

"Pierwszy raz na tym korcie, pięć setów przeciwko absolutnej legendzie tenisa. Dorastałem pięć minut stąd, przychodziłem oglądać mecze na tym korcie. To niewiarygodne".

Od początku ery open w latach 60., tylko pięciu Brytyjczyków dotarło do ćwierćfinału singla na Wimbledonie.

Dołącza do grona, w którym są Andy Murray, Tim Henman, Cameron Norrie, Roger Taylor i Greg Rusedski.

Norrie był ostatnim Brytyjczykiem w ćwierćfinale, przegrywając z Carlosem Alcarazem w zeszłym roku.

"Walcz do końca"

Urodzony we Francji Fery pochodzi z zamożnej rodziny – jego ojciec Loic jest prezesem klubu piłkarskiego Lorient z Ligue 1, a matka Olivia miała znakomitą karierę tenisową, zdobywając dwa tytuły singlowe i grając we French Open.

23-latek przeprowadził się z Francji do Londynu jako małe dziecko i uczęszczał do szkoły w okolicach Wimbledonu.

Fery potrzebował dzikiej karty, by wystąpić na Wimbledonie po porażce w kwalifikacjach do French Open i drugiej rundzie Australian Open.

Jednak swoimi odważnymi zwycięstwami zachwycił kibiców na Wimbledonie, pokonując Zizou Bergsa w pięciu setach w trzeciej rundzie, co było najdłuższym meczem tego turnieju.

Fery w dwóch pierwszych rundach również odrabiał straty po przegranym secie, więc trudno było się spodziewać, by spanikował, gdy były numer trzy na świecie Dimitrow wyszedł na prowadzenie 2:1 w setach i przełamał w czwartym secie.

Stając przed widmem odpadnięcia już w swoim dziesiątym meczu Wielkiego Szlema, Fery nie dał się zbić z tropu ani ogromnemu doświadczeniu Dimitrowa, ani wyczerpującej fali upałów. Walczył do końca, ku uciesze głośnej publiczności na korcie centralnym, wśród której był Roger Federer w loży królewskiej.

W pierwszym w historii meczu singlowym dwóch zawodników z dziką kartą w czwartej rundzie lub później turnieju Wielkiego Szlema, nieprzewidywalna droga Fery'ego osiągnęła nowy poziom w niezwykłych okolicznościach.

"Tydzień temu cieszyłbym się, gdybym wygrał tu kilka meczów. Teraz awans do ćwierćfinału to spełnienie marzeń", powiedział Fery.

"Po prostu staram się walczyć do końca i zachować dobrą postawę, nawet gdy jestem pod ścianą. Dziś to się opłaciło".

Nic dziwnego, że słynny trawnik, na którym kibice zbierają się, by oglądać mecze na wielkim ekranie w All England Club, został już nazwany 'Arthur's Seat' – wcześniej znany był jako Henman Hill i Murray Mount.

Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen