Radwańska: To, co widzimy na korcie, to wierzchołek góry lodowej

Radwańska: To, co widzimy na korcie, to wierzchołek góry lodowej
Radwańska: To, co widzimy na korcie, to wierzchołek góry lodowejCHOLEWINSKI MARCIN / Newspix.pl / Profimedia

Agnieszka Radwańska chętnie występuje w pokazowych zawodach podczas turniejów wielkoszlemowych, ale zakończenia kariery przed 30. urodzinami nigdy nie żałowała, bo miała dość podporządkowywania życia tenisowi. "To, co widzimy na korcie, to wierzchołek góry lodowej" - powiedziała.

W turnieju legend podczas Wimbledonu rywalizują deble. Partnerką Radwańskiej będzie Dunka polskiego pochodzenia Caroline Wozniacki. Zmagania będą się toczyć w dwóch czteroparowych grupach, a zwycięzcy każdej z grup zmierzą się w finale. We wtorek uczestnicy spotkali się z mediami.

Na londyński turniej do singlowej rywalizacji wróciła legendarna Serena Williams. 44-letnia Amerykanka przed startem Wimbledonu i na jego początku mocno skupiała uwagę. Przegrała jednak w pierwszej rundzie z 20-letnią Australijką Mayą Joint.

Radwańskiej, która w 2012 roku przegrała z Williams w finale Wimbledonu, wznowienie kariery nigdy nie kusiło. Zapytana przez PAP, co było najtrudniejsze w życiu zawodowej tenisistki, nie miała problemów z odpowiedzią.

"To, co widzimy na korcie, to wierzchołek góry lodowej, półtorej, dwie godziny wysiłku. Najcięższe jest to, czego nie widać. Cała praca, która tak naprawdę jest 24 godziny na dobę, siedem dni w tygodniu. Wszystko jest poświęcane, wszystko jest robione pod tenis, pod trening; odpoczynek, regeneracja, absolutnie wszystko. To jest najcięższe, bo to jest ciągła, monotonna praca" - powiedziała.

"Organizm musi cały czas być w stu procentach gotowy nie tylko do meczów, ale też do treningów. Wszystko robi się po to, aby być najlepszą wersją siebie na korcie" - dodała była wiceliderka listy WTA.

W niedzielę z Wimbledonem pożegnał się ostatni polski reprezentant w singlu - Hubert Hurkacz. 29-letni Wrocławianin prezentował się w Londynie bardzo dobrze, ale musiał skreczować z powodu kontuzji mięśni brzucha w meczu 1/8 finału z Niemcem Janem-Lennardem Struffem przy stanie 6:3, 7:6 (7-5), 6:7 (2-7), 5:7, 2:4. Radwańska spotkanie oglądała z trybun.

"Hubert po przerwach rozegrał tu mecze na bardzo dużej intensywności. Potężnie serwował przez tyle setów i ciało nie wytrzymało kolejnej godziny na korcie. Gra do trzech wygranych setów na Szlemie to inny poziom wysiłku. Meczów na takim poziomie, na takiej intensywności miał ostatnio trochę mniej" - zwróciła uwagę.

Hurkacz po problemach z kolanem karierę na dobre wznowił dopiero od stycznia. Od 4 maja do Wimbledonu rozegrał jednak tylko sześć spotkań, bo dość szybko odpadał z turniejów. Na razie nie wiadomo, kiedy wróci do gry.

Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen