Majchrzak 14 czerwca wywalczył w holenderskim ‘s-Hertogenbosch swój pierwszy tytuł w cyklu ATP. W drodze po trofeum notowany wówczas na 76. miejscu listy ATP tenisista pokonał m.in. trzech zawodników z czołowej 10. światowego rankingu - czwartego Kanadyjczyka Felixa Augera-Aliassime’a (w ćwierćfinale), ósmego Rosjanina Daniiła Miedwiediewa (w półfinale) i szóstego Australijczyka Alexa de Minaura (w finale).
"Takie zwycięstwo jest wyjątkowo budujące. Wygrałem moją pierwszą „250”, więc wyjechałem stamtąd z ogromnym nakładem pewności siebie. Natomiast też ważne jest, żeby to dobrze ułożyć w głowie, bo jednak to był mój cel. Wcześniej się wydawało, że do jego osiągnięcia jest w miarę daleko, bo wcześniej docierałem tylko do półfinałów. Tutaj udało mi się wygrać już za pierwszą próbą. Na pewno to też daje dużo do myślenia, jednak przede wszystkim pokazałem sobie, że już mogę nie tylko rywalizować z najlepszymi, co wiedziałem od dłuższego czasu, ale też ich pokonywać. Sam jestem bardzo ciekawy, co przyniesie przyszłość, bo gram bardzo dobry tenis. W końcu jestem zdrowy, więc połączyłem to wszystko razem i sam jestem bardzo ciekawy, gdzie mnie to zaprowadzi" - przyznał zawodnik z Piotrkowa Trybunalskiego w rozmowie z PAP.
30-letni tenisista nie był w stanie wskazać jednego przełomowego momentu ani wyróżniającego się elementu, który zadecydował o tym, że największy sukces przyszedł akurat w tym roku w ‘s-Hertogenbosch.
"Myślę, że to jest całokształt, na który pracuję nie tylko w ostatnim czasie, ale tak naprawdę większość swoich lat. Mimo że już powoli jestem bardziej jednym z tych starszych zawodników niż młodszych, to w dalszym ciągu wierzę, że mam mnóstwo miejsca do rozwoju. Tak naprawdę dopiero od kilku lat mam taką jasność, w jakim kierunku chciałbym, żeby mój tenis podążał i konsekwentnie tę drogę realizuję" - powiedział Majchrzak.
"Nasz sezon jest bardzo długi, więc nie zawsze mój tenis wygląda tak, jak bym chciał, ale jest zawsze nakierunkowany w jednym celu, który sobie postawiłem. Myślę, że to jest całokształt wizji, pracy mojej i mojego sztabu, rodziny i jakby to wszystko się zasklepiło i połączyło w tym turnieju. Wierzę, że takie imprezy będą się teraz często powtarzać, bo jak jestem zdrowy, to nie ma powodu, żeby tak właśnie nie było. Cały czas się rozwijam fizycznie i tenisowo, więc wierzę, że to się będzie powtarzać" - dodał.
Piotrkowianin podkreśla, że zawsze wierzył, że jest w stanie zwyciężyć w turnieju cyklu ATP, ale czy spodziewał się, że ten moment nastąpi już teraz?
"Jakbym miał być w stu procentach szczery, to pewnie bym powiedział, że nie. Mimo że wiedziałem, że jestem w stanie rywalizować z najlepszymi, no to jednak tych najlepszych musiałem kilku pokonać w tym turnieju. Tak to już właśnie się stało i to na trawie, na której bardzo lubię grać. Mogłem też się przestraszyć tej szansy i odpaść w innym z meczów, natomiast do końca wykazałem się odwagą i nie przestraszyłem się tego wszystkiego, tylko pozwoliłem sobie po to sięgnąć, zapracowałem na to, żeby po to sięgnąć i konsekwentnie, niezależnie od wyniku grałem to, co sobie zakładałem. Myślę, że to były najważniejsze cechy, które się złożyły, że jednak ręka mi nie zadrżała" - podkreślił najlepszy obecnie polski tenisista.
Kolejnym przystankiem Majchrzaka w tym sezonie będzie Wimbledon. W zeszłym roku osiągnął w tym turnieju najlepszy wynik wielkoszlemowy w karierze, docierając do czwartej rundy, więc będzie teraz bronił znaczącego dorobku punktowego.
"Raczej jesteśmy przyzwyczajeni do regularnego, corocznego bronienia punktów. Tutaj akurat nadszedł już ten czas, że przyszła obrona, natomiast gram dobrze. Zresztą miałem świetne przygotowania pod ten turniej. Wygrałem tę swoją pierwszą „250”, rozgrałem bardzo dużą ilość spotkań na trawie, która jest bardzo krótkim okresem w sezonie tenisisty, więc nie ma żadnych przesłanek, żeby nie obronić tych punktów, a nawet być może pokusić się o więcej, ale moje oczy przede wszystkim są skierowane na pierwszą rundę, na jak najlepsze przygotowanie pod nią. Dobrze się czuję na trawie, dobrze się czuję w Londynie, więc wierzę, że to dobre granie z zeszłego roku wraz z tą pewnością siebie i tym wszystkim, co zbudowałem w tym roku na tej nawierzchni połączę. Myślę, że mogę być naprawdę groźnym przeciwnikiem dla wszystkich" - ocenił Piotrkowianin.
"Rok temu jadąc do Londynu na Wimbledon byłem po siedmiu porażkach z rzędu, więc byłem w zdecydowanie innym nastroju i z innym przygotowaniem, podejściem mentalnym. Teraz będzie to inne przeżycie, natomiast trzeba sobie radzić w każdej sytuacji. Mimo wszystko wolę ten problem, który mam teraz, bo to oczywiście nie jest problem, to przywilej, więc myślę, że jestem już na tyle doświadczony, że dobrze to sobie ułożę i od początku będę prezentował dobry poziom i mam nadzieję, że to się przełoży na zwycięstwo" - dodał.
Z czym kojarzy mu się Wimbledon?
"Magia, trochę taka otoczka legendarna, aura zupełnie inna niż w pozostałych turniejach" - powiedział 30-letni tenisista.
Majchrzak do Londynu leci we wtorek i tego dnia odbędzie tam pierwszy trening. Ma już plan zajęć do rozpoczęcia turnieju 29 czerwca, który zmodyfikuje odpowiednio po losowaniu drabinki, gdy okaże się, kiedy rozegra pierwszy mecz.
