Kombinacja norweska była obecna w programie igrzysk olimpijskich od 1924 roku. Wtedy rywalizowano tylko w ośmiu dyscyplinach, były to bobsleje, curling, hokej na lodzie, łyżwiarstwo figurowe, łyżwiarstwo szybkie, biegi narciarskie, skoki narciarskie i wspomniana kombinacja norweska.
Teraz już wiemy, że pewna epoka w zimowych igrzyskach olimpijskich dobiega końca, bo legendarna dyscyplina po 100 latach znika z programu.
Nie jest to jednak wielkie zaskoczenie, bo o wycofaniu kombinacji norweskiej mówiło się już od wielu lat. Głównym powodem była niska oglądalność oraz brak rozwoju dyscypliny na inne kraje. Od 2014 roku medale w tej konkurencji zdobywali wyłącznie przedstawiciele pięciu krajów: Norwegii, Niemiec, Finlandii, Austrii i Japonii.
"Po ponad 100 latach kombinacja norweska po raz pierwszy w historii nie będzie częścią Zimowych Igrzysk Olimpijskich. Łamiąca serce decyzja, która odbiera nam mowę i sprawia, że z trudem pojmujemy, co się właśnie stało" – przekazał na swoim profilu związek kombinacji norweskiej.
Brak tej dyscypliny w programie igrzysk może być początkiem jej końca.
Kombinacja norweska na stałe zapisała się w historii polskich medali na zimowych igrzyskach olimpijskich, ponieważ to właśnie w tej dyscyplinie nasz kraj zdobył pierwszy krążek. Wywalczył go Franciszek Gąsienica-Groń, który w 1956 zdobył brąz.
Dla polskich fanów dobrą informacją jest natomiast to, że do programu łyżwiarstwa szybkiego zostały włączone sprinty drużynowe, w których biało-czerwoni w ostatnich latach zdobywali podia Pucharu Świata, a w 2026 roku zostali mistrzami Europy wśród kobiet i mężczyzn.
Podczas igrzysk we Francji zadebiutuje natomiast łyżwiarstwo synchroniczne i Freeride, w którym mistrzynią świata jest Polka Zuzanna Witych.
