W poniedziałek w Co'met w Orleanie, gdzie pod koniec tygodnia rozegrany zostanie drugi mecz towarzyski z Serbią – pierwszy odbędzie się w czwartek w Belgradzie – cała uwaga skupiona była na środkowym Spurs, który nie występował w niebieskiej koszulce od finału olimpijskiego przegranego ze Stanami Zjednoczonymi w 2024 roku.
"To miłe uczucie, uświadamiam sobie, że dawno nie uczyłem się nowych systemów, nowych sposobów gry, bo teraz wszystko zmieniamy z Freddym (Fauthoux), z nowym sztabem szkoleniowym, więc to ciekawe wyzwanie" – powiedział sam zawodnik dziennikarzom, odnosząc się do zmian w reprezentacji Francji po odejściu Vincenta Colleta dwa lata temu.
Na rok przed Mistrzostwami Świata 2027 w Katarze 'Wemby' wraca podczas okna reprezentacyjnego. Nie mógł wystąpić w Mistrzostwach Europy w sezonie 2025 ani w poprzednich fazach eliminacji. Nie uważa jednak, by trudno było mu odzyskać automatyzmy w drużynie, która również przeszła zmiany.
"Wszyscy jesteśmy trochę nowi, Freddy też, Evan (Fournier) wraca po długiej przerwie. To nie jest trudne, w zasadzie grałem już przeciwko prawie wszystkim albo z prawie wszystkimi".
Po dwumeczu z Serbią Trójkolorowi będą musieli rozegrać dwa mecze eliminacyjne do Mistrzostw Świata przeciwko Słowenii (27 sierpnia) w Paryżu, a następnie trzy dni później w Szwecji.
Będzie to także okazja do ponownego spotkania z francuskimi kibicami. "Bardzo na to czekam, chcę zobaczyć, jak zmieniła się publiczność, bo koszykówka we Francji się rozwija" – analizuje.
"Od dawna nie zakładałem tej koszulki przed naszą publicznością. To wyjątkowe (grać w niebieskich barwach), bo chodzi o krótkie wyzwania, intensywność igrzysk olimpijskich, mówimy o kilku tygodniach. Wiadomo, że w karierze reprezentacyjnej jest bardzo mało meczów, więc każdy naprawdę się liczy".
