Drzewiecki i Matuszewski w sobotnie południe musieli rozegrać przełożony z piątku z powodu deszczu półfinał z Inigo Cervantesem i Denysem Mołczanowem (Hiszpania, Ukraina). Polacy wygrali mecz 7:5, 6:7(4), 10-7, ale dwie godziny spędzone na korcie w pełnym słońcu w temperaturze ponad 30 stopni musiało dać im się we znaki. Na odpoczynek mieli niespełna trzy godziny.
W finale kluczowy moment pierwszej partii miał miejsce w ósmym gemie. Przy serwisie Matuszewskiego polsko-hiszpański duet wykorzystał trzeciego breakpointa. Chwilę później Sergio Martos Gornes wyserwował wygraną 6:3.
Drugi set był niezwykle wyrównany. Szybko przełamać dał się Drzewiecki, ale swojego podania nie utrzymał także Walków. Polski debel przy stanie 5:4 miał piłkę setową, ale nie potrafił wykorzystać okazji. Natomiast Hiszpan i Polak zachowali więcej uwagi przy serwisie Matuszewskiego.
Ostatnie słowo w tym secie, ale i w meczu, należało do Walkowa, który zakończył rywalizację przy pierwszej piłce meczowej. Tym samym 30-latek został pierwszym w historii potrójnym mistrzem deblowym poznańskiego challengera. Wcześniej triumfował w 2018 i 2022 roku. Z kolei Martos Gornes wygrał w deblu przed rokiem.
Drzewiecki nie był specjalnie rozczarowany z powodu porażki w finale.
"Nie udało się wygrać, ale była za to rewelacyjna walka. Daliśmy z siebie wszystko. Szymon to właściwie nasz brat. Tak się akurat składa, że mamy teraz tego samego trenera i z naszymi rywalami właściwie trenowaliśmy każdego dnia. Stąd na korcie trudno nam było siebie wzajemnie zaskoczyć" - przyznał po meczu Drzewiecki.
W finale singla zwyciężył Brazylijczyk Gustavo Heide, który pokonał Argentyńczyka Facundo Diaza Acostę 6:2, 6:2.
Poznański turniej to jedna z największych imprez tenisowych rozgrywanych w Polsce. Organizatorzy starają się przyciągać głośne nazwiska, choć często ten challenger bywa trampoliną dla młodszych zawodników.
W 2014 roku zwyciężył tu Belg David Goffin, sklasyfikowany wówczas pod koniec pierwszej setki rankingu ATP. Rok później wygrał Hiszpan Pablo Carreno-Busta, który potem dotarł do pierwszej „10”. Triumfy w poznańskim challengerze mają też na koncie Jerzy Janowicz oraz Hubert Hurkacz, a i ich kariery też mocno się rozwinęły po sukcesie na kortach Olimpii.
