19-letniemu Antonellemu, który wygrał trzeci wyścig z rzędu, udało się to, czego nie dokonał nikt w żadnej z poprzednich czterech edycji GP Miami - zwyciężył startując z pole position. Nie była to jednak dominacja od pierwszego do ostatniego okrążenia, a liczne zmiany pozycji i przetasowania podczas wizyt w alei serwisowej.
Młody Włoch ostatecznie odrobił pozycje stracone już na pierwszych metrach, po nieudanym starcie. W klasyfikacji generalnej uzbierał równo 100 punktów, a wicelider cyklu i jego partner z Mercedesa Brytyjczyk George Russell ma 80 pkt.
Jeszcze na przedostatnim okrążeniu po miejsce na podium zmierzał Monakijczyk Charles Leclerc, jednak kierowca Ferrari najpierw przegrał zaciętą walkę z Piastrim, a następnie popełnił błąd, stracił kontrolę nad bolidem, zrobił piruet i obtarł barierkę. Zdołał dojechać do mety, ale jego uszkodzony pojazd stracił tempo. Leclerc spadł na szóstą lokatę, wyprzedzony jeszcze przez Russella i czterokrotnego mistrza świata Holendra Maxa Verstappena (Red Bull).
Wyścig na Florydzie miał rozpocząć się o godzinie 16 lokalnego czasu (22 polskiego), ale start przyspieszono o trzy godziny ze względu na niekorzystne prognozy pogody. Podczas wyścigu pojawiały się opady deszczu, ale nie przeszkadzały w większym stopniu w rywalizacji.
Pierwotnie runda w Miami miała być szósta w kolejności, ale z powodu napiętej sytuacji na Bliskim Wschodzie w kwietniu nie odbyły się wyścigi w Bahrajnie i Arabii Saudyjskiej.
Kolejna runda mistrzostw świata - Grand Prix Kanady - odbędzie się 24 maja.
