Doświadczona Magda Linette (68. WTA) była wyraźną faworytką bukmacherów w starciu z Anastasiją Zacharową (107. WTA) w sobotnim półfinale w Cennaj. To drugi ich mecz w karierze, a ten pierwszy odbył się niewiele ponad tydzień temu i padł łupem Polki.
Sprawdź szczegóły meczu Linette – Zacharowa
Rozczarowujące wejście w mecz
Tym większym zagrożeniem była przewaga Rosjanki na początku meczu. Już w pierwszym gemie wymogła presję dwoma break pointami, a Polka podwójnym błędem oddała serwis. Rosjanka szybko potwierdziła przewagę.
Nie tylko bardzo agresywna, ale i precyzyjna była Zacharowa. Kolejne wymiany rozgrywała od początku do końca na swoich warunkach. Spychana do defensywy, Linette była skazana na stratę punktów prędzej czy później, oddając gema na 0:3, gdy rywalka ruszyła do siatki i miękkim, krótkim wolejem przełamała po raz drugi.
Dopiero w czwartym gemie Polka wyraźnie grała odważniej i wkładała więcej siły w uderzenia. Nie odrobiła strat, za to chwilę później zapisała pierwszego gema. Niestety, już po sześciu gemach Poznanianka musiała grać o przetrwanie w secie. Świetny skrót pozwolił jej osiągnąć przewagę i obroniła się na 2:5, ale to jedynie wydłużyło seta do 33 minut.
Powrót, jakiego życzyliby Magdzie kibice
Po bladym początku absolutnie konieczne było przebudzenie i dokładnie taką reakcję pokazała Polka. Pewna przy podaniu, w czwartym gemie wywalczyła break pointa i wykorzystała błąd rywalki. Pewniejsza ręka nie zadrżała jej też, gdy Zacharowa szybko uzyskała 40:0 na wagę przełamania.
Magda dopiero przy trzecim break poincie skapitulowała, ale natychmiast ruszyła do ataku i przywróciła korzystny wynik przełamaniem na 4:2. Seta kończyła już całkowicie na własnych warunkach, fundując rywalce kolejne przełamanie na 6:2.
Trzecia partia była kontynuacją tego obrazu – po obronie podania wymuszała błędy rywalki, znów returnem wymogła przełamanie i wyszła na 2:0. Łącznie zanotowała serię sześciu gemów z rzędu mimo konieczności gaszenia dwóch break pointów, co stawiało Rosjankę w bardzo trudnej sytuacji.
Anastasija wpisała się na tablicę gemem na 1:3, jednak w dwóch kolejnych Polka pozwoliła jej tylko na punkt. Prostym błędem 24-latka oddała podanie na 1:5, w akompaniamencie głośnego „trzymaj” Polki. To ciekawa zmiana dynamiki, ponieważ wcześniej słychać było głównie Zacharową i jej bojowe okrzyki.
Nie straciła woli walki i podjęła ostatnią próbę powrotu. Do pewnego stopnia się udało – Zacharowa odrobiła jedno przełamanie, nie mając nic do stracenia, po czym obroniła się na 3:5. Jednak ostatni gem meczu był popisem serwisu Linette w wersji, jaką chcielibyśmy widzieć zawsze. Po blisko dwóch godzinach Polka wygrała 2:6, 6:2, 6:3 i zapewniła sobie grę w finale.

