Zanosząc się płaczem podczas wypowiedzi, lewy obrońca OGC Nice nie przebierał w słowach. Komentował chaos organizacyjny wokół kadry i brak stabilności, które ciągną reprezentację w dół.
"Przepraszam kibiców, to co się z nami dzieje, jest niezrozumiałe" – powiedział obrońca, który skierował też przeprosiny do selekcjonera Hervé Renarda, powołanego w trybie awaryjnym pomiędzy kolejkami w miejsce Sabriego Lamouchiego.
"Za każdym razem wszystko burzymy, żeby budować od nowa"
Bardziej niż sama porażka, 31-letniego zawodnika frustrowała chroniczna niestabilność wokół kadry narodowej. Pośrednio krytykował zakulisowe działania w związku piłkarskim i otoczenie medialne.
"Przepraszam kibiców tunezyjskich, ale nie przepraszam tych, którzy bawią się w rozprzestrzenianie informacji na prawo i lewo. To nie leży w interesie kraju. Nie mamy czasu na pracę, za każdym razem wszystko burzymy, żeby budować od nowa, zamiast naprawiać błędy" – żalił się.
Dla Alego Abdiego taki wynik był niemal do przewidzenia, biorąc pod uwagę chaotyczne przygotowania drużyny, która na boisku była pozbawiona punktów odniesienia. Nie było wypracowanych relacji między zawodnikami.
"Przyjeżdżamy na mistrzostwa świata z zawodnikami, którzy nigdy wcześniej ze sobą nie grali. Zbudowanie konkurencyjnej reprezentacji wymaga czasu i stabilności".
Po przedwczesnym odpadnięciu Tunezja znów musi zmierzyć się ze swoimi starymi problemami i po raz kolejny zaczynać od zera. Tym razem jednak piłkarze mają nadzieję, że wnioski wreszcie zostaną wyciągnięte.

