Według źródeł sytuację Viníciusa monitorują dwa kluby. Starają się ustalić, czy transfer jednej z największych gwiazd światowego futbolu byłby realny, jeśli jego sytuacja w Realu Madryt uległaby zmianie.
Wymagania finansowe dotyczące ewentualnego transferu sprawiłyby, że byłby to jeden z największych w historii piłki nożnej, co oznacza, że tylko wąska grupa klubów może sobie na niego pozwolić. Wśród tych, które sondują sytuację Brazylijczyka, są Liverpool i Arsenal.
Powód jest prosty – Vinicius w Realu Madryt wszedł w kluczową fazę kariery. Rozpoczęły się oficjalne rozmowy na temat nowego kontraktu, a obie strony przygotowują się do negocjacji warunków umowy. Na początku lata panował optymizm, że uda się dojść do porozumienia, ale głównym tematem rozmów będzie bez wątpienia wynagrodzenie napastnika.
Oczekuje się, że Vini będzie domagał się rocznej pensji zbliżonej do 30 milionów euro i na razie nie wiadomo, czy Real jest gotowy zaakceptować takie warunki. Pewność "Los Blancos", że uda się zatrzymać gwiazdę, wynika częściowo z przekonania, że porozumienie jest nadal możliwe, ale także z realiów rynku transferowego. Nawet jeśli negocjacje się skomplikują, liczba klubów, które mogą sobie pozwolić zarówno na kwotę odstępnego, jak i na żądane wynagrodzenie piłkarza formatu Viniciusa, jest bardzo ograniczona.
Niezależnie od możliwości transferu, istnieje także dłuższa perspektywa związana z kontraktem zawodnika. Obecna umowa Viniciusa wygasa na koniec sezonu 2026/27, co oznacza, że jeśli do tego czasu nie podpisze przedłużenia, od stycznia 2027 będzie mógł prowadzić rozmowy z innymi klubami na temat wstępnej umowy.

Pojawiły się także pytania, jak Vinicius odnalazłby się w Realu pod wodzą nowego trenera Jose Mourinho, zwłaszcza po wzajemnych spięciach podczas ubiegłorocznych meczów Realu Madryt z Benficą w Lidze Mistrzów. Władze królewskiego klubu jednak nie mają wątpliwości, że obaj znaleźliby wspólny język i wierzą, że współpraca mogłaby się udać.
Jeśli negocjacje kontraktowe zakończą się fiaskiem, nie można wykluczyć, że autor czterech goli na ostatnich MŚ wejdzie w ostatni rok umowy bez przedłużenia. Pojawiają się spekulacje, że w takiej sytuacji Real Madryt mógłby zrewidować swoje długoterminowe plany – włącznie z powrotem do tematu sprowadzenia Erlinga Haalanda z Manchesteru City.
