Ambros przyszedł do Anderlechtu latem jako zawodnik o wysokich umiejętnościach technicznych, umiejący grać między liniami i prowadzić grę z piłką. Przed jego przyjściem w Belgii pojawiały się jednak wątpliwości, czy zdoła szybko się przebić w klubie o znacznie większych ambicjach niż te, które miał jego zespół w polskiej Ekstraklasie.
Według Reulensa te wątpliwości praktycznie już zniknęły. "W Anderlechcie już teraz jest ulubieńcem kibiców. Lubią technicznych piłkarzy, a Ambros pokazał się z bardzo dobrej strony w kilku meczach. Na razie to bardzo dobre wzmocnienie" - mówi belgijski dziennikarz. "Na początku były pewne wątpliwości, ale już ich nie ma. W tej chwili należy do najlepszych letnich transferów w całej Belgii" - dodaje.
Ambros szczególnie przypomniał o sobie w rewanżu trzeciej rundy eliminacji Ligi Europy przeciwko PAOK-owi. Anderlecht wygrał 3:2 i awansował do play-off, a czeski pomocnik zdobył wtedy swoją pierwszą bramkę w barwach brukselskiego klubu. Trafił do siatki przeciwko rodakowi Jiriemu Pavlence.
Flashscore przyznał mu za ten mecz notę 8,1 i uznał go za zawodnika spotkania. W kolejnym meczu przeciwko Kajratowi Ałmaty schodził z boiska z bilansem 1+1. "To zawodnik, który idealnie pasuje do Anderlechtu. Ma za sobą imponujący początek, zaskoczył wszystkich. Na razie jest świetnym piłkarzem dla Anderlechtu" - ocenia Reulens młodzieżowego reprezentanta Czech.
Dla Ambrosa ważne jest także to, że szybko nawiązał współpracę z ofensywnymi partnerami. Po meczu z PAOK-iem sam mówił, że od pierwszego dnia czuje się dobrze w belgijskim klubie, a współpraca z napastnikami mu odpowiada. Ambros trafił jednak do klubu, który przechodzi trudny okres. Anderlecht to historycznie jeden z najbardziej utytułowanych belgijskich klubów, ale w ostatnich latach oddalił się od walki o tytuł. Na mistrzostwo czeka od 2017 roku.
W obecnym sezonie celem jest co najmniej miejsce w pierwszej trójce, a długofalowy plan jest jeszcze ambitniejszy. "Anderlecht miał kilka bardzo trudnych lat. W tym sezonie chce zakończyć rozgrywki w pierwszej trójce, a w ciągu dwóch lat ponownie walczyć o tytuł" - opisuje cele klubu Reulens. "Club Brugge jest jednak obecnie bardzo silny finansowo i trudno z nim rywalizować. Poza tym, jak każdy belgijski klub, także Anderlecht co roku musi sprzedać jednego kluczowego zawodnika" - przypomina dziennikarz.
W tym kontekście pojawia się pytanie, czy czeski pomocnik może w przyszłości stać się jednym z piłkarzy, na których Anderlecht zarobi. Reulens nie wyklucza takiej możliwości. "Jeśli będzie kontynuował taką grę, na pewno tak. Sezon jest jednak jeszcze długi" - stwierdził. "Początek ma bardzo dobry, ale przyjdzie czas, gdy nie wszystko będzie mu wychodzić. Ważne będzie, jak poradzi sobie z dużą presją w Anderlechcie" - dodaje belgijski dziennikarz.
