Po pracy w Premier League z takimi klubami jak Chelsea i West Ham, Szwedzki Związek Piłki Nożnej postanowił powierzyć Potterowi misję ratowania rozpadającej się kampanii eliminacyjnej do mistrzostw świata, która legła w gruzach głównie po dwóch kompromitujących porażkach z Kosowem.
Jego nominacja na selekcjonera reprezentacji Szwecji wydawała się najbardziej naturalnym wyborem, patrząc na jego legendarne sukcesy w szwedzkiej piłce.
Potter zbudował swoją trenerską markę podczas siedmioletniej, legendarnej pracy (2011–2018) w szwedzkim klubie Ostersunds FK, gdzie dokonał cudu, prowadząc zespół z czwartego poziomu rozgrywek do najwyższej ligi Allsvenskan, zdobył Puchar Szwecji i sensacyjnie pokonał Arsenal na Emirates Stadium w Lidze Europy.
W przeciwieństwie do większości zagranicznych trenerów, Potter mówi po szwedzku, ma dom w tym kraju, a dwoje jego dzieci urodziło się właśnie tam. „Czuję się bardzo Szwedem, gdy pracuję” – mówi Potter. Nic więc dziwnego, że wydawało się to idealnym połączeniem, gdy Szwedzi zdecydowali się powierzyć mu stanowisko selekcjonera w miejsce byłego duńskiego reprezentanta Jona Dahla Tomassona, który w Szwecji uchodził za „duńskiego szpiega” mającego sabotować eliminacje Szwedów.
W niemal cudownych okolicznościach Potter zdołał odmienić losy szwedzkiej kadry, wygrywając baraże z Ukrainą i Polską, dzięki czemu Skandynawowie jako pierwsi w historii awansowali na mundial po fazie grupowej bez zwycięstwa. Wszystko wydawało się iść w dobrym kierunku, a w marcu Potter przedłużył kontrakt do lata 2030 roku.
Jednak pod pozornie harmonijną współpracą między szwedzką federacją a Potterem kryją się poważne problemy.
Jeśli Szwecja odpadnie w 1/16 finału (co wydaje się bardzo prawdopodobne, bo najpewniej trafi na Niemcy lub Francję), zostanie z trenerem, którego efekt „nowej miotły” bardzo szybko się wyczerpał, mimo jego ogromnej znajomości szwedzkiej piłki.
Z drugiej strony, jeśli Szwedom się powiedzie, pojawi się kolejny problem – sukces na mundialu z pewnością sprawi, że nazwisko Pottera znów pojawi się w kontekście powrotu do Premier League lub pracy w dużym europejskim klubie, który zaoferuje mu pensję nieosiągalną dla szwedzkiej federacji.
Były pomocnik Arsenalu, a obecnie dyrektor sportowy szwedzkiej federacji, Kim Kallstrom, przyznaje, że jest świadomy tego dylematu. „Uważam, że nasza współpraca układa się znakomicie i widzę, że Graham jest bardzo zadowolony i pełen entuzjazmu jako selekcjoner reprezentacji Szwecji, co sprawia, że dobrze czuje się w tym środowisku” – powiedział Kallstrom dla Fotbollskanalen.se
„Od dawna jestem związany ze sportem i wszyscy wiemy, jak to działa. W piłce nożnej nic nie jest pewne, ale naszym celem jest, by Graham był z nami jak najdłużej” – podkreśla Kallstrom.
Sekretarz generalny federacji, Niclas Carlnen, nie ukrywa, że Potter ma rozpoznawalne nazwisko w Europie i może wzbudzić zainteresowanie dużych klubów.
„Wiedzieliśmy o tym, podpisując kontrakt z Potterem. Z mojego doświadczenia wynika, że jeśli pracownik dobrze wykonuje swoją pracę, staje się atrakcyjny dla innych, a to również przyczyniło się do naszych sukcesów” – mówi Carlnen.
„Takie szanse i ryzyka istnieją, ale wtedy będziemy reagować, gdy się pojawią. To oczywiście zależy od tego, jaką ofertę by otrzymał. Uważam, że mamy bardzo dobrą komunikację i znamy warunki. Mam nadzieję, że Graham pozostanie naszym selekcjonerem jeszcze przez długi czas".
„Nigdy nie można być pewnym. Dotyczy to wszystkich pracowników. Jeśli ktoś dostanie fantastyczną ofertę, trzeba o tym rozmawiać. Mamy jasną umowę, która określa, co się dzieje w przypadku zainteresowania, ale z mojego doświadczenia w futbolu na najwyższym poziomie wynika, że rozmawia się o wszystkim i szuka rozwiązania na tej podstawie. Ale nie mamy innej ambicji niż to, by Graham został z nami”.
Szwecja zagra z Japonią w piątek o 01:00 w kluczowym meczu, który będzie miał wpływ na układ miejsc 1-3 w grupie F.
