Przejdź do głównej treści

GKS Katowice pokonany po powrocie do Europy, na szczęście z szansą na awans

Zaktualizowany
GKS Katowice pokonany po powrocie do Europy, ale wciąż z szansą na awans
GKS Katowice pokonany po powrocie do Europy, ale wciąż z szansą na awansČTK / imago sportfotodienst / Matej Sagan

Świetne rozpoczęcie meczu dało prowadzenie GieKSy w Żylinie, jednak gospodarze przejęli kontrolę: wyrównali w pierwszej połowie, a tuż po wznowieniu objęli prowadzenie. Choć polski zespół walczył do końca spotkania o wyrównanie, to z Żyliny wraca na minusie 1:2. Za tydzień w Katowicach trzeba odrobić gola straty, by wrócić do gry o awans.

Niby grali pierwszy mecz na wyjeździe, ale piłkarze GKS-u Katowice mogli liczyć na całą trybunę swoich kibiców, którzy musieli jechać niewiele ponad dwie godziny, by wspierać swoich zawodników. Powrót Katowiczan do Europy to w końcu niemała okazja.

Sprawdź szczegóły meczu MSK Zilina – GKS Katowice

Świetny start, później problemy i remis do przerwy

Około 2 tys. kibiców z Katowic musiało z radością oglądać pierwsze minuty spotkania, gdy przyjezdni ruszyli na tyle agresywnie, że Słowacy nie mogli skutecznie ograbić ich z piłki. Wywalczony po pięciu minutach rzut rożny bił był Bartosz Nowak, a wyskok Lukasa Klemenza pozwolił mu wpakować piłkę do siatki przed bramkarzem.

Dopiero w okolicach 10. minuty Żylina wyraźnie przejęła inicjatywę i zaczęły się coraz śmielsze ataki gospodarzy. Tuż po kwadransie Kobylak sam na sam zatrzymał szarżującego lewą stroną Krisztiana Bariego, a moment później po ziemi zza pola karnego testował go Frantisek Kosa.

Szybkościowo GieKSa coraz bardziej zostawała w tyle, a zawodnicy miejscowych rozszarpywali jej formacje coraz częściej. Wreszcie, w 28. minucie napór przyniósł wymierny efekt. Katowiczanie nie mogli oddalić piłki od pola karnego, co skończyło się stemplem w polu karnym i jedenastką. Podszedł do niej Kacer, który bez litości wpakował piłkę od słupka.

Zepchnięci do defensywy zawodnicy z Katowic kompletnie nie mogli wydostać się z własnej połowy, by ponownie nastraszyć gospodarzy. Po 40 minutach Patrik Ilko próbował dokręcić piłkę obok słupka na tyle obiecująco, że Kobylak rzucił się do obrony, odprowadzając ostatecznie futbolówkę wzrokiem poza boisko.

Na drugiego gola nie znaleźli odpowiedzi

Udało się przetrwać pierwszą połowę z remisem, ale obraz gry musiał niepokoić fanów z Górnego Śląska. Jeśli nie przed powrotem, to po minucie drugiej połowy na pewno: szybki atak Żyliny pozwolił Frantiskowi Kosy na strzał zza zasłony, Kobylak wybił na lewo, a tam nad leżącym już bramkarzem strzelił Timotej Hranica.

Trener Górak musiał w końcu sięgnąć po zmiany, wprowadzając Zrelaka, Łukasiaka i Markovicia. Udało się wyrównać proporcje spotkania i ponownie budować ataki na bramkę MSK. Udało się raz sprawdzić Badzgona, ale w ostatni kwadrans GieKSa wciąż weszła ze stratą gola.

Wycieńczeni okresem wysokiej intensywności miejscowi głównie bronili przewagi, zresztą całkiem skutecznie. Wybijali GKS z uderzenia destrukcją, a sami w 88. minucie mogli zadać cios na wagę trzeciego gola, gdy Andrei Florea doszedł do piłki 10 metrów od bramki i tylko Alan Czerwiński blokował piłkę. Więcej bramek nie padło, dlatego za tydzień w rewanżu GKS Katowice musi odrobić gola straty, by wrócić do gry o 3. rundę kwalifikacji Ligi Konferencji.

Statystyki meczu MSK Zilina - GKS Katowice
Statystyki meczu MSK Zilina - GKS KatowiceFlashscore
Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen