Gdyby o wyniku meczu decydowały tylko statystyki, Coventry nie musiałoby dziś nawet pojawiać się na boisku. Na szczęście dla Sky Blues futbol to nie tylko teoria i już od pierwszych minut pokazali, że nie zamierzają być tylko tłem dla rywala.
Goście byli bliscy objęcia prowadzenia już w dziesiątej minucie, gdy Gianluigi Donnarumma przepuścił piłkę pod stopą, ale w ostatniej chwili zdołał wybić ją z linii bramkowej.
Kolejny błąd City dał podopiecznym Franka Lamparda znakomitą okazję na niespodziewane prowadzenie. Tym razem niecelne podanie Antoine'a Semenyo przejął Taiwo Awoniyi, ale po samotnym rajdzie w stronę bramki uderzył minimalnie obok słupka.
Semenyo szybko odkupił swoją winę w 26. minucie, gdy dzięki ogromnej determinacji przy linii końcowej zdołał dośrodkować piłkę, choć wydawało się to niemożliwe. Na dalszym słupku czekał już pełen energii Erling Haaland, który głową zdobył swoją 20. bramkę w 21. meczu Premier League przeciwko beniaminkom.
Sky Blues nie załamali się po stracie gola, wręcz przeciwnie – dalej bronili bardzo ofiarnie, a rozpaczliwe interwencje blokowały strzały Enzo Fernandeza w debiucie oraz Haalanda, który mógł podwyższyć wynik. Dzięki temu Coventry wciąż miało szansę na korzystny rezultat po przerwie.
Norweg był przekonany, że zdobył drugą bramkę tuż przed upływem godziny gry, gdy wykończył akcję po tym, jak Fernandez utrzymał piłkę w polu karnym. Jednak Argentyńczyk był na spalonym w trakcie budowania akcji.
Coventry zdołało utrzymać się w grze mimo chwilami ogromnej presji, a ich wytrwałość niemal została nagrodzona. Podopieczni Lamparda byli bliscy zaskoczenia City, gdy instynktowny strzał Louma Tchaouny z linii pola karnego zmusił Donnarummę do świetnej interwencji i uratował gospodarzy przed stratą gola.

City wielokrotnie potrzebowało dziś swojego bramkarza, a ten ponownie uratował zespół dziesięć minut przed końcem, broniąc strzał Ellisa Simmsa z bliskiej odległości, przyjmując piłkę prosto w twarz.
Podopieczni Enzo Mareski przetrwali jeszcze kilka nerwowych chwil w końcówce i mogą się cieszyć z trzeciego zwycięstwa na starcie sezonu. Coventry natomiast wciąż czeka na pierwszy punkt i pierwszego gola po powrocie do elity, bo dotychczasowy sezon jest dla nich bardzo rozczarowujący.
