Kiepski początek sezonu Spurs skłonił Roberto De Zerbiego do dokonania trzech zmian w wyjściowej jedenastce względem przegranego meczu z Newcastle, w tym do posadzenia na ławce drogiego pomocnika Mateusa Fernandesa.
I choć goście mieli lekką przewagę w pierwszej połowie, to w ofensywie obu drużynom brakowało jakości, a gra przez długie fragmenty toczyła się głównie w środku pola.
Najlepszą okazję Spurs w tej części gry miał Omar Marmoush, który przepchnął Neco Williamsa i wypracował sobie pozycję do strzału, ale uderzył niecelnie obok bramki.

Forest z czasem zaczęło przejmować inicjatywę, a Jair Cunha oddał mocny strzał nad poprzeczką, zanim Liam Delap – debiutujący w wyjściowym składzie – zagrał do Morgana Gibbsa-White’a, który nie powtórzył swojego trafienia z ostatniego bezpośredniego starcia i został zatrzymany przez Antonína Kinsky’ego.
Po spokojnym początku drugiej połowy to właśnie Gibbs-White odegrał kluczową rolę przy akcji, która wydawała się przynieść pierwszego gola tuż po godzinie gry. Rozgrywający Forest został wypuszczony za linię obrony i próbował przelobować wychodzącego Kinsky’ego, który zdołał odbić piłkę i spowolnić jej lot.
Sandro Tonali i Jan Paul van Hecke próbowali wybić piłkę, ale ubiegł ich Williams, którego radość została jednak przerwana przez VAR – sędziowie dopatrzyli się zagrania ręką.
Nastroje rozwścieczonych kibiców gospodarzy mogły się jeszcze pogorszyć, gdy Spurs wyprowadzili kontrę po długim podaniu Kinsky’ego do Marmousha. Ten jednak zamiast podać do niepilnowanego i wracającego na boisko Mohammeda Kudusa, zdecydował się na strzał i posłał piłkę wysoko nad bramką.
To doskonale podsumowało poziom gry ofensywnej w tym spotkaniu. Spurs uniknęli co prawda trzeciej z rzędu porażki na otwarcie sezonu ligowego po raz pierwszy od 1979 roku, ale pierwszy raz od 1974 roku nie zdobyli gola w trzech pierwszych meczach ligowych.
Forest pozostaje bez zwycięstwa od sześciu spotkań i nie wykorzystał szansy na piąte z rzędu zwycięstwo nad Tottenhamem – byłaby to pierwsza taka seria w historii.
