Wrocławianin rozpoczął zmagania w ostatnim tegorocznym turnieju Wielkiego Szlema od zwycięstwa nad Bośniakiem Damirem Dzumhurem 6:4, 4:6, 6:1, 6:1.
"Na pewno zajęło mi trochę czasu zanim zaadoptowałem się do warunków. Tutaj panuje inna atmosfera i na początku nie grało mi się łatwo. Później jednak skupiłem się na sobie i podniosłem swój poziom" – tłumaczył Hurkacz.
W trakcie spotkania wspierany był nie tylko przez rodaków, ale głośno dopingowało go kilku amerykańskich nastolatków.
"Przed tym turniejem przeprowadziłem kilka treningów w Akademii Johna McEnroe i grałem tam z jednym z tych chłopaków. Okazało się, że to Amerykanin polskiego pochodzenia. Z moim rankingiem nie jest łatwo o kort treningowy, więc łatwiej jest przeprowadzić zajęcia poza ośrodkiem turniejowym US Open. Wyższa pozycja w rankingu zapewnia lepsze traktowanie. Trzeba pracować na swój status" – opisał sytuację 29-latek.
Jego rywalem w 2. rundzie będzie rozstawiony z numerem ósmym Shelton.

"To na pewno będzie fajne wyzwanie. Cieszę się, że będziemy mogli sprawdzić swoje siły. Lubię jak jest duży kort i dobra atmosfera. Od dziecka marzyłem, aby grać na takich kortach" – zdradził.
Hurkacz nigdy nie przebrnął w US Open 2. rundy, a teraz po raz pierwszy od kilku lat nie jest rozstawiony.
"Zdecydowanie lepiej być rozstawionym. Początek sezonu miałem super, a później przyszedł cięższy okres. Teraz jednak zdecydowanie lepiej, dobrze się czuję i uważam, że forma idzie do przodu. Cały czas ją buduję i na pewno będę grał coraz lepiej" – zakończył.
