Wawrinka otrzymał owacje od około ośmiu tysięcy fanów obecnych w Nowym Jorku oraz od organizatorów turnieju, którego zwycięzcą był w 2016 roku po pokonaniu Novaka Djokovicia w finale. Szwajcar, który zakończy karierę pod koniec roku, zdobył trzy tytuły Wielkiego Szlema, w tym Australian Open w 2014 roku oraz Roland Garros w 2015 roku.
Zobacz drabinkę mężczyzn na US Open
Berrettini wygrał 7:6(4), 7:6(3),6:0 w niemal trzy godziny i odmówił świętowania na korcie, pozwalając Wawrince być w centrum uwagi.
"To wspaniałe dzielić kort z tą legendą sportu" – powiedział Włoch przy aplauzie kibiców na trybunach, na trzecim co do wielkości korcie US Open.
Pożegnanie Wawrinki z US Open było możliwe tylko dzięki kontuzji Amerykanina Patricka Kypsona. Organizatorzy początkowo nie zaprosili Szwajcara, który nawet opublikował pożegnalną wiadomość, ale zaoferowali mu tzw. dziką kartę, gdy zwolniło się miejsce po Kypsonie.
"Minęło już ponad 20 lat od mojego pierwszego występu tutaj w Nowym Jorku" – wspominał były numer trzy na świecie. "Pamiętam, jak grałem rundy kwalifikacyjne w tym pierwszym roku. To było niesamowite poczuć atmosferę Nowego Jorku i energię tego turnieju".
"Tutaj odnalazłem sposób na grę mojego najlepszego tenisa. To zawsze było coś wyjątkowego. Jednym z powodów, dla których grałem aż do 41. roku życia, była chęć przeżywania takich chwil, jakie dziś mi podarowaliście" – powiedział, dziękując publiczności.
