Duński kapitan drużyny musiał wycofać się z Tour de France podczas 15. etapu po złamaniu obojczyka w kosztownej kraksie, ale Vingegaard wrócił w niedzielny wieczór do hotelu drużyny, by pożegnać się z kolegami z Visma | Lease a Bike przed opuszczeniem wyścigu.
Victor Campenaerts (Visma | Lease a Bike), którego duński rodak Vingegaarda, Mads Pedersen, obwinia za spowodowanie kraksy, powiedział, że Duńczyk bardziej podniósł morale zespołu, niż skupiał się na rozczarowaniu związanym z przymusowym wycofaniem się z wyścigu, gdy zajmował drugie miejsce.
"Przyszedł do hotelu" - powiedział Campenaerts w rozmowie ze Sporzą po wtorkowej jeździe indywidualnej na czas. "Pewnie już miał swój moment, a prawdziwy cios emocjonalny dotrze do niego dopiero, gdy wróci do domu, ale ostatecznie to on pocieszał nas bardziej niż my jego".
Campenaerts zdradził, że ostatni wieczór Vingegaarda z drużyną miał zaskakująco bardzo pozytywną atmosferę, mimo że nadzieje na realizację jednego z głównych celów sezonu zostały pogrzebane na 15. etapie.
"Tak naprawdę mieliśmy miłą kolację, było bardzo przyjemnie. Zazwyczaj jemy burgery i frytki, ale to są wersje przygotowane przez naszego 'food coacha', inne niż te z lokalnego baru, choć wciąż bardzo smaczne. Ale w pobliskiej wiosce był McDonald's i Jonas pojechał po 'prawdziwe' burgery i frytki. Usiadł z nami przy stole. To był naprawdę fajny wieczór. Myślę, że wszyscy wrócili do swoich pokoi w dobrych nastrojach".
Po wycofaniu Vingegaarda z wyścigu, najwyżej sklasyfikowanym kolarzem holenderskiej drużyny pozostaje Davide Piganzoli, który zajmuje 13. miejsce, tracąc 27:28 min. do lidera wyścigu, Tadeja Pogačara (UAE Team Emirates-XRG).
Campenaerts zapowiedział, że teraz drużyna skupi się na walce o zwycięstwa etapowe w ostatnim tygodniu, a nie na klasyfikacji generalnej.
