Czeszka prowadziła z przewagą przełamania w decydującym secie i miała inicjatywę w super tiebreaku, zanim uległa 7:6 (1), 3:6, 7:6 (7) obrończyni tytułu po raz drugi z rzędu, po wyczerpującej, trzygodzinnej batalii na Arthur Ashe Stadium.
"Zostanę tu jeszcze jakieś trzy dni. Upiję się i zapomnę o tym, chyba tak", powiedziała Noskova ze śmiechem do dziennikarzy. "Na szczęście jestem już wystarczająco dorosła, żeby to zrobić".
"Kocham Nowy Jork. Mam tu tyle miejsc, które chcę odwiedzić. Mam tu wielu dobrych przyjaciół. Pokażą mi miasto i, wiecie, mam nadzieję, że w najbliższych godzinach o wszystkim zapomnę".

Było o czym zapominać, bo Noskova wielokrotnie zmuszała główną faworytkę Sabalenkę do walki na granicy możliwości, tylko po to, by zobaczyć, jak Białorusinka wraca w trzecim secie i wygrywa w tiebreaku.
Noskova przyznała, że mogła podjąć inne decyzje w kluczowych momentach, ale podkreśliła, że Sabalenka grała wtedy swój najlepszy tenis.
Mimo wszystko ta porażka przypomniała Noskovej, jak bardzo się rozwinęła od czasu sensacyjnego występu na Wimbledonie.
"Czuję, że odzyskałam motywację", powiedziała o swojej motywacji, po tym jak wcześniej miała trudności ze znalezieniem chęci do gry po ostatnich sukcesach. "Tego typu porażki są dobre dla motywacji... Muszę dostrzegać pozytywy we wszystkim, co się wydarzyło".
Mimo rozczarowania, Noskova czuje się częścią elity WTA, po tym jak w zeszłym miesiącu awansowała na szóste miejsce w światowym rankingu – najwyższe w karierze.
"Po takich meczach, kiedy jesteś tak blisko... przypominasz sobie, gdzie jesteś", powiedziała. "Postaram się po prostu iść dalej, wiecie. Świetnie się czuję na korcie, a to dla mnie zawsze najważniejsze, a ranking tak naprawdę nie ma znaczenia".
