Sochan w środowym spotkaniu spędził na boisku minutę. Nie zanotował w tym czasie żadnych rzutów, zbiórek czy asyst.
76ers w drugim meczu półfinałowej rywalizacji postawili gospodarzom o wiele trudniejsze warunki niż w pierwszym starciu, przegranym przez nich 98:137. Mimo że grali bez kontuzjowanego lidera Joela Embiida, po trzech kwartach spotkania prowadzili 90:89.
W całym meczu doszło do 25 zmian prowadzenia – najwięcej w meczu play-off od 11 lat – i 14 remisów. Żadna z drużyn nie prowadziła różnicą większą niż siedem punktów.
Knicks do zwycięstwa poprowadził Jalen Brunson, który trafił dwa z decydujących rzutów pod koniec spotkania i w sumie zdobył 26 punktów. OG Anunoby dodał 24.
"Najważniejsze to zachować spokój i opanowanie. Po prostu analizować każdą akcję z osobna, krok po kroku i nie wybiegać za daleko w przyszłość" – podkreślił Brunson po meczu.
Po stronie gości najlepiej zaprezentował się Tyrese Maxey - 26.
Seria przenosi się do Filadelfii na trzeci mecz, który odbędzie się w piątek.
Rywalizację z Minnesota Timberwolves na 1-1 wyrównali w środę koszykarze San Antonio Spurs w półfinale Konferencji Zachodniej. Pokonali rywali u siebie 133:95. To najwyższa porażka w play-off w historii klubu z Minneapolis. Wcześniejsza miała miejsce 29 kwietnia 2003 roku, gdy przegrał z Los Angeles Lakers różnicą 30 punktów.
Spurs natomiast zdobyli największą liczbę punktów w meczu fazy pucharowej od spotkania decydującego o zwycięstwie w serii, wygranego 145:105 z zespołem z Denver 4 maja 1983 roku.
W barwach gospodarzy Stephon Castle zdobył 21 punktów, a Victor Wembanyama dodał 19. U gości największym dorobkiem punktowym było 12, taki wynik osiągnęło aż czterech zawodników - Anthony Edwards, Julius Randle, Jaden McDaniels i Terrence Shannon Jr.
Mecz numer trzy w piątek w Minneapolis.
