22-letni Wembanyama, który w debiucie w play-off uzyskał 35 punktów, a przed drugim meczem odebrał nagrodę dla najlepszego defensywnego gracza sezonu, w drugiej kwarcie – po faulu Jrue Holidaya – upadł i uderzył głową o parkiet. Na boisko już nie wrócił, a lekarze zdiagnozowali u niego wstrząśnienie mózgu. Zawodnik, choć o własnych siłach zszedł do szatni, został objęty specjalnym protokołem NBA dotyczącym takich urazów, co oznacza, że może opuścić najbliższy mecz lub nawet kilka.
"Skoro został objęty protokołem, to będziemy tego przestrzegać i podejmiemy odpowiednie kroki. Przepisy to przepisy. To dla nas trudny moment, ale musimy sobie poradzić" – przyznał trener Spurs Mitch Johnson.
Goście dobrze zaczęli spotkanie w Frost Bank Center, w obecności prawie 20 tys. kibiców na trybunach. W pierwszej kwarcie prowadzili nawet różnicą 13 punktów (22:9), ale później do głosu doszli miejscowi. Gdy na początku ostatniej odsłony "Ostrogi" odskoczyły na 93:79, wydawało się, że odniosą drugie zwycięstwo w serii.
Zespół z Portland nie zamierzał jednak rezygnować. Kierowany przez świetnie dysponowanego Scoota Hendersona – 31 punktów, w tym pięć "trójek" – zaczął systematycznie zmniejszać dystans, by po akcji Holidaya 55,9 s przed końcem objąć prowadzenie 102:101. Na 5,2 s przed ostatnią syreną Toumani Camara dwoma celnymi rzutami wolnymi zapewnił mu trzypunktową przewagę 106:103, a rzut na remis Devina Vassella okazał się niecelny.
"Uwielbiam tę presję, którą czuć szczególnie w play-off. Wtedy gra mi się najlepiej" – powiedział Henderson.
Stephon Castle z 18 punktami był najskuteczniejszym koszykarzem Spurs, jeden mniej zdobył De’Aaron Fox.
We wtorek na wyjeździe wygrała też drużyna Philadelphia 76ers, która pokonała Boston Celtics 111:97 i również wyrównała stan rywalizacji play off na 1-1.
Na 2-0 w serii z Houston Rockets wyszli natomiast Los Angeles Lakers, którzy we własnej hali zwyciężyli 101:94.
Świetne spotkanie rozegrał 41-letni gwiazdor gospodarzy LeBron James - 28 pkt, osiem zbiórek i siedem asyst. Po drugiej stronie brylował inny weteran - Kevin Durant, który zdobył 23 pkt, miał sześć zbiórek i cztery asysty.
"Jeziorowcom", wśród których zabrakło kontuzjowanego Słoweńca Luki Doncicia, brakuje dwóch wygranych, by awansować do kolejnej fazy zmagań o tytuł.
