Lakers rozpoczęli środowe spotkanie zdeterminowani, by zakończyć rywalizację i awansować do drugiej rundy. W pierwszej kwarcie mieli przewagę nawet 11 punktów, a drugą rozpoczynali z wynikiem 28:21. Później jednak inicjatywę przejęli przyjezdni, którzy objęli prowadzenie w drugiej kwarcie i nie oddali go już do końca.
„Rakiety” wygrały drugi meczu z rzędu, mimo że muszą sobie radzić bez swojego lidera - Kevina Duranta, zmagającego się z urazem kostki, który wystąpił tylko w drugim spotkaniu. Pod jego nieobecność do zwycięstwa gości poprowadzili Jabari Smith Jr., który zdobył 22 punkty, a także Tari Eason - 18.
Zespół z Houston może być autorem historycznego osiągnięcia. Jeszcze żadna drużyna w NBA nie wygrała serii play-offs od stanu 0-3. Tylko cztery ze 159 zespołów, które przegrywały 0-3, doprowadziły do meczu numer siedem.
Wchodzący z ławki rezerwowych Austin Reaves zdobył 22 punkty dla Lakers, a LeBron James dodał 25. Ekipa z Los Angeles nadal musi radzić sobie bez gwiazdy Luki Doncicia. Słoweniec zmaga się z urazem ścięgna podkolanowego.
Odpadnięcia z gry uniknęli w środę także koszykarze Detroit Pistons, pokonując u siebie Orlando Magic 116:109. Aktualnie przegrywają w serii już tylko 2-3.
Rekord punktów w play-offs dla Pistons ustanowił w środę Cade Cunningham, który odnotował 45.
"Wykopaliśmy sobie dołek i teraz czas się z niego wydostać, co nie przekracza naszych możliwości" – powiedział Cunningham po spotkaniu.
Po stronie zespołu z Florydy również 45 punktów zdobył Paolo Banchero, co jest jego osobistym rekordem w play-offs. W historii NBA był tylko jeden mecz play-offs, w którym dwóch zawodników zdobyło 45 lub więcej punktów. W 2020 roku Donovan Mitchell uzyskał 51 dla Utah Jazz w wygranym starciu nad Denver Nuggets, podczas gdy Jamal Murray z drugiej ekipy miał 50.
W piątkowy wieczór Magic będą mieli drugą szansę na wywalczenie awansu, tym razem u siebie. Jeśli Pistons po raz pierwszy wygrają w tej serii mecz wyjazdowy, to w niedzielę rozegrają decydujące, siódme spotkanie w Detroit.
