Rekordzista świata na tym dystansie, dla którego był to czwarty złoty medal ME z rzędu, przyznał, że był w takiej euforii, że zapomniał o regulaminie, który nakazuje natychmiastowe przekazanie butów do szczegółowej kontroli technicznej.
"Zauważyłem, że na trybunie tuż przy bieżni stoi mój znajomy kibic Lasse Halvorsen, który od lat prowadzi w Norwegii muzeum butów sportowych, więc chciałem moimi złotymi butami go uszczęśliwić i powiększyć jego unikalną kolekcję. Zaraz po rzuceniu mu jednego buta podbiegli do mnie sędziowie, wyjaśniając mi mój błąd. Na szczęście szybko odzyskali but i uniknąłem dyskwalifikacji" - tłumaczył Warholm na antenie kanału telewizji publicznej NRK.
"W takich chwilach zapomina się o wszystkim. Na szczęście skończyło się tylko na ostrzeżeniu. Lasse dostanie moje buty później, jak już zostaną mi zwrócone po kontroli" - dodał Norweg.
