Pojedynek z mistrzem Szwajcarii zapewne na długo zapisze się w historii poznańskiego klubu, było to bowiem najwyższe zwycięstwo w występach w europejskich pucharach. Rekordową wygraną dotychczas było 7:1 z islandzkim Breidablik w poprzednim sezonie.
Trudno sobie wyobrazić, by Poznaniacy mogli roztrwonić taką przewagę. Z drugiej strony trzy tygodnie temu Lech przystąpił do rewanżowego spotkania drugiej rundy eliminacyjnej Ligi Mistrzów z duńskim Aarhus, mając zaliczkę w postaci wyjazdowego zwycięstwa 4:1. Rywale w stolicy Wielkopolski odrobili straty i po rzutach karnych awansowali dalej. Dlatego też w obozie Lecha jest więcej powściągliwości przed rewanżem.
"Mam nadzieję, że ta zaliczka jest wystarczająca, ale musimy za tydzień dokończyć robotę. Futbol widział nie takie rzeczy. Pojedziemy do Szwajcarii, żeby wygrać, a nie po to, żeby zagrać. Chcemy udowodnić, że jesteśmy lepszym zespołem i postaramy się pokonać rywala także na wyjeździe" – mówił po meczu bramkarz Mateusz Lis.
W podobnym tonie wypowiadał się na konferencji prasowej trener Niels Frederiksen.
"Byłoby to głupie z mojej strony, gdybym stwierdził, że gra jest skończona. Naturalnie, nieczęsto zdarza się przegrywać 0:7 albo wyżej. Chcemy również wygrać na wyjeździe, bo dlaczego nie mielibyśmy zakończyć tej rywalizacji dwoma zwycięstwami zamiast jednym" - przyznał.
Golkiper "Kolejorz", mimo wysokiej wygranej z FC Thun, wcale nie był bezrobotny w tym spotkaniu.
"Początek meczu nie był taki, na jaki wskazywałby rezultat. FC Thun miał okazję, by otworzyć wynik, na szczęście dla nas tak się nie stało. Wypunktowaliśmy przeciwnika, byliśmy skuteczni do bólu. Ja przede wszystkim skupiłem się na tym, żeby utrzymać dyscyplinę w obronie, bo różnie z tym bywa. Dlatego starałem się motywować chłopaków, by nie stracić niepotrzebnych bramek" – tłumaczył Lis.

Bilans ostatnich meczów Lecha jest imponujący – 3:0 z Piastem Gliwice, 5:0 z KI Klaksvik i 7:0 z FC Thun. W ekstraklasie mają na koncie siedem punktów wywalczonych w trzech spotkaniach.
"Ten dwumecz z Aarhus zamazuje nieco start sezonu, który moim zdaniem jest bardzo dobry w naszym wykonaniu. Drużyna ma lepsze i słabsze momenty, trochę nas kosztuje też gra co trzy dni, ale mimo to wyglądamy całkiem dobrze. Cieszę się, że udaje nam się to potwierdzić w ostatnich meczach" – podkreślił Lis.
Mistrzowie Polski w najbliższej kolejce ekstraklasy znów nie zagrają, mecz z Jagiellonią Białystok został przełożony na 3 września na prośbę obu klubów.
