W niedzielny wieczór prezes klubu, Frederico Varandas, ostro zaatakował duńskiego reprezentanta, który cieszył się dużym uznaniem wśród kibiców i przed odejściem do Atletico Madryt pełnił nawet funkcję kapitana.
Prezes został zapytany o obecnego gwiazdora zespołu, Luisa Suáreza—o którym również mówi się, że może odejść, ale wciąż gra dla klubu i nagle Hjulmand stał się obiektem słownej szpilki.
"Jeśli Suárez jest powoływany na mecz, to dlatego, że jest wystarczająco profesjonalny, by tam być i godnie reprezentować barwy klubu. Podam prosty przykład: w zeszłym roku, właśnie przez zamieszanie na rynku transferowym w styczniu, pojawiły się historie dotyczące naszego kapitana, które do niczego nie doprowadziły".
"W styczniu nie było żadnych ofert, ale była presja ze strony zawodnika, bo chciał odejść. Rozmawialiśmy o możliwym transferze, który w rzeczywistości nie miał podstaw: nie było żadnych ofert, a pojawiło się nieprofesjonalne zachowanie".
"Co się stało? Zawodnik został odsunięty od składu w momencie, gdy Sporting walczył o mistrzostwo kraju" – powiedział, cytowany przez "O Jogo" i CNN Portugal.
Prawdopodobnie chodzi o mecz z 1 lutego, kiedy Hjulmand został nagle całkowicie pominięty w kadrze Sportingu.
W kolejnej kolejce wrócił do gry i rozegrał jeden ze swoich 141 meczów w barwach lizbońskiego klubu.
