Niesamowity nokaut Hollowaya, porażka Oliveiry i powrót McGregora w wadze lekkiej w UFC

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Niesamowity nokaut Hollowaya, porażka Oliveiry i powrót McGregora w wadze lekkiej w UFC

Niesamowity nokaut Hollowaya, porażka Oliveiry i powrót McGregora w wadze lekkiej w UFC
Niesamowity nokaut Hollowaya, porażka Oliveiry i powrót McGregora w wadze lekkiej w UFCAFP
W nocy czasu polskiego w Las Vegas miała miejsce gala UFC 300, na której doszło do kilku starć z najwyższej półki. Do wielu przetasowań doszło w kategorii lekkiej, w której walczy Mateusz Gamrot. Co takiego wydarzyło się w Nevadzie i jak to wpływa na sytuację Polaka?

Przede wszystkim porażkę odniósł Charles Oliveira, który na punkty musiał uznać wyższość Armana Tsarukyana. Brazylijczyk do były mistrz kategorii lekkiej i pogromca największych nazwisk w tej dywizji, choć ostatnio zdetronizowany przez Islama Machaczewa. Od czasu porażki z Rosjaninem miał z nim walczyć jeszcze raz, ale wówczas przeszkodziła mu kontuzja, a teraz przegrał z Ormianinem i znacznie stracił na swojej pozycji. 

Dlaczego to ważny wynik po gali? Z perspektywy polskich kibiców ma bowiem znaczenie w kontekście Mateusza Gamrota. Polak w serwisie X od razu po walce napisał, że teraz w jego karierze czas na walkę z Oliveirą. Gamrot od kilku walk czeka na starcie z kimś z czołówki swojej kategorii, ale cały czas władze UFC unikają konfrontowania go z absolutnie najlepszymi w branży. Teraz po porażce Brazylijczyka taka walka może dojść do skutku.

Co z Tsarukyanem? Gamrot walczył już z Ormianinem i pokonał go na punkty po kontrowersyjnej decyzji sędziów. Werdykt ten spotkał się z dużą krytyką fanów MMA, ale nie zmienia ona oczywiście zwycięstwa przy nazwisku Polaka i porażki jego rywala. Teraz mogłoby dojść do rewanżu, ale Tsarukyan raczej będzie zainteresowany pięciem się w górę rankingu, a nie wracaniem do starych spraw z Gamrotem. 

Wydarzeniem wieczoru okazała się jednak walka Maxa Hollowaya z Justinem Gaethje. Ten pierwszy od wielu lat nie mógł przebić się po pas mistrzowski w kategorii piórkowej, w której dominował Alexander Volkanovski, więc teraz zdecydował się zawalczyć z rywalem z nominalnie wyższej kategorii. Gaethje z kolei podchodził do starcia po uskrzydlającym zwycięstwie z Dustinem Poirierem. 

Pojedynek z Hollowayem sromotnie jednak przegrywał na punkty, aż wreszcie poległ z kretesem przez nokaut w... ostatniej sekundzie walki. Wydawało się, że Holloway postąpił lekkomyślnie, ponieważ pewnie prowadząc na punkty i obijając rywala, w ostatnich kilkunastu sekundach wszedł w absolutnie niepotrzebną wymianę szaleńczych ciosów, w której mógł stracić zwycięstwo. Ostatecznie to on je jednak zgarnął w wielkim stylu, bo w dosłownie ostatniej sekundzie walki posłał Gaethje do snu i wygrał przez nokaut. Walka została uznana najlepszą walką wieczoru.

Sporo emocji związanych z wagą lekką dostaliśmy też już po zakończeniu gali. Dana White, szef UFC, na konferencji po wydarzeniu zapowiedział bowiem kilka kolejnych eventów. Wśród nich znalazły się pojedynki Machaczewa z Poirierem, w którym to Rosjanin będzie bronił pasa mistrzowskiego, a także wyczekiwany powrót Conora McGregora w rywalizacji z Michaelem Chandlerem. Pierwsza z tych walk będzie miała miejsce na UFC 302, a druga z nich pod koniec czerwca na gali o numerze 303. 

To wszystko sprawia, że Machaczew i Chandler wypadają z grona kolejnych rywali Gamrota. Polak miał małą szansę na walkę o tytuł, ale teraz trzeba ten plan zdecydowanie przekreślić, z kolei starcie z Chandlerem teoretycznie wchodziło w grę, ale ten wreszcie doczekał się konfrontacji z McGregorem. Kolejnego rywala Polak powinien poznać w kolejnych tygodniach. Ostatnio wygrał w UFC z Rafaelem Dos Anjosem i ma serię trzech zwycięstw z rzędu.