Hull City wrócił do najwyższej klasy rozgrywkowej po raz pierwszy od 2017 roku i od razu sprawił sensację. Już po pierwszej połowie prowadził z uczestnikiem Ligi Mistrzów dwoma bramkami i nie oddał przewagi do końca spotkania. "Czerwone Diabły" po raz pierwszy w historii przegrały inauguracyjny mecz ligowy z beniaminkiem, choć takich spotkań rozegrały już 13.
Hull czekał na ligowe zwycięstwo nad United aż 52 lata. "Niektóre rzeczy nam wychodziły, ale oczywiście musimy poprawić się w wielu elementach. Dziś nie musiało być idealnie, ale sami niepotrzebnie utrudniliśmy sobie zadanie" - podsumował nieudany mecz trener gości Carrick.
"To był typowy wyjazdowy mecz z drużyną, która właśnie awansowała. Nie wolno dać im zbyt dużo miejsca, nie można pozwolić, by złapali cokolwiek pozytywnego. My mieliśmy swoje dobre momenty i okazje, ale zabrakło nam iskry, by je wykorzystać. Jesteśmy rozczarowani wynikiem" - dodał angielski szkoleniowiec.
Obie bramki goście stracili po stałych fragmentach gry, w których dotąd dominowali. "Stracić dwa gole to frustrujące. Przy stałych fragmentach długo byliśmy całkiem mocni, ale dziś one zdecydowały o wyniku. Oczywiście to jeden z elementów, nad którymi musimy popracować" - przyznał trener Manchesteru, podkreślając, że jeden mecz nie zmienia ogólnego kierunku drużyny.

Mimo niespodziewanej wpadki Carrick nie zamierza wyciągać pochopnych wniosków po jednym nieudanym popołudniu ani wpadać w panikę. "To tylko jeden mecz, zupełnie pierwsze spotkanie sezonu. Oczywiście boli i jesteśmy rozczarowani. Ale to nie zmieni kierunku, w jakim podąża nasz zespół i cały klub. Zachowamy spokój, pozostaniemy w swojej bańce i w pełni skupimy się na przyszłym tygodniu" - zakończył.
TV Smart - Usługi telekomunikacyjne – Telewizja.
Pakiet Max miesiąc za 0 zł
