Przez ponad 80 minut w niedzielę wątpliwości dotyczące przyszłości City po Pepie Guardioli wydawały się uzasadnione, gdy Bournemouth prowadził na Etihad Stadium i groził popsuciem początku nowej ery.
Tłem tego sezonu była niepewność – odejście Guardioli zakończyło dekadę bezprecedensowych sukcesów, w trakcie której City zdobył sześć tytułów Premier League i w końcu podbił Europę, sięgając po historyczną potrójną koronę w sezonie 2022/23. Odejścia Rodriego, Bernardo Silvy i Johna Stonesa sprawiły, że Maresca przejął zespół szukający nowej tożsamości.

City jednak pokazał charakterystyczny dla ery Guardioli zryw w końcówce – Marc Guehi wyrównał w 84. minucie, a Josko Gvardiol zapewnił zwycięstwo w doliczonym czasie gry, ustalając wynik na 2:1 i dając drużynie efektowny powrót.
Erling Haaland, świeżo po mundialu, który wyniósł go do statusu kultowego bohatera i z nowo ogoloną głową po pożegnaniu się ze swoimi charakterystycznymi blond włosami, miał trudne popołudnie pod bramką, m.in. marnując świetną okazję po dośrodkowaniu Nico O'Reilly'ego już na początku meczu.
City jednak z czasem przejął inicjatywę, kończąc spotkanie z trzynastoma strzałami przy pięciu próbach Bournemouth i przez długie fragmenty dominując w posiadaniu piłki.
Ich wytrwałość została w końcu nagrodzona, gdy Guehi mocnym strzałem głową po rzucie rożnym doprowadził do wyrównania na sześć minut przed końcem. W 91. minucie rezerwowy Rayan Cherki sprytnie podał przez obronę Bournemouth, a Gvardiol obrócił się i pewnie wykończył akcję. Gol został początkowo anulowany z powodu spalonego, ale VAR zmienił decyzję i Etihad Stadium eksplodował radością.
'Fantastyczny duch'
"Duch był fantastyczny" - powiedział Maresca.
Ogromny transparent "Welcome Back Enzo" powitał nowego trenera, który wcześniej był asystentem Guardioli w City, jeszcze przed pierwszym gwizdkiem. Włoch przyznał, że końcówka meczu była dla niego bardzo emocjonalna.
"To idealny dzień, szczerze mówiąc. Idealny dzień" - powiedział. "Cieszyłem się na końcu, bo daliśmy fanom radość z trzech punktów. Muszę przyznać, że to było bardzo wzruszające".
Maresca pochwalił także wpływ Cherkiego, którego wejście w połowie drugiej połowy odmieniło obraz gry.
"Wpływ był niesamowity" - powiedział. "To właśnie taki typ zawodnika".
Maresca uśmiechnął się, gdy zapytano go o przełomowe wejście Cherkiego, mówiąc, że francuski napastnik nigdy nie ukrywał frustracji, gdy nie znajdował się w wyjściowej jedenastce.
"Jeśli siedzi obok mnie i nie jest zadowolony, wszyscy to widzą, bo robi wszystko, żeby pokazać, że jest niezadowolony" - powiedział Maresca.
Zapytany, czy Cherki może wkrótce zacząć mecz w podstawowym składzie, odpowiedział: "Zdecydowanie".
Kluczowi zawodnicy wciąż budują formę
Menedżer City zwrócił też uwagę, że kilku kluczowych piłkarzy – Haaland, Guehi, Cherki, O'Reilly i Elliott Anderson – wróciło do drużyny dopiero około dziesięć dni temu po mundialu.
"Niestety, wciąż mamy czterech, pięciu zawodników, dla których to jest jeszcze okres przygotowawczy" - przyznał Maresca. "To ogromna różnica pod względem fizycznym. Ale z każdym dniem będziemy coraz lepsi".
Maresca przesunął też Guehiego, który zwykle gra jako środkowy obrońca, do środka pola.
"To tylko na ten moment, żeby znaleźć rozwiązanie" - wyjaśnił. "Znam Marca z Palace i zawsze uważałem, że może być dobrym pomocnikiem. Ogólnie zagrał bardzo dobrze. Niestety (zespół) jest wciąż w budowie" - dodał. "Dlatego szukam nowych rozwiązań, innych opcji".
Po jednym meczu nowej ery City może nie wyglądał jeszcze na drużynę dominującą jak za czasów Guardioli, ale pokazał wystarczająco dużo odporności, jakości i wiary, by sądzić, że prognozy o ich upadku mogą być przedwczesne.
