Elversberg, który debiutuje w Bundeslidze i rozpoczął sezon od dwóch zwycięstw z rzędu, od początku wykazywał dużą determinację na Waldstadion Kaiserlinde, ale szybko przekonał się o sile Bayernu, gdy Lennart Karl sprawdził czujność Nicolasa Kristofa strzałem z dystansu po ładnej akcji z Kane'em.
Elversberg nie wyciągnął wniosków z tego ostrzeżenia i tuż przed półgodziną gry Karl otworzył wynik, kierując piłkę do siatki z bliska po niskim dośrodkowaniu Ismaela Saibariego na dalszy słupek.
Bayern mógł szybko roztrwonić skromną przewagę, gdy nieudane wybicie głową Aleksandara Pavlovicia otworzyło szansę dla Cole'a Campbella. Ten pokonał Jonasa Urbiga, ale ostatecznie Amerykaninowi odebrano radość z gola przez pozycję spaloną, co uratowało pomocnika Bayernu przed kompromitacją.
Była to ostatnia znacząca akcja Campbella, zanim został zmieniony przez Maurice'a Krattenmachera, który latem zamienił Bayern na Elversberg. 21-latek potrzebował niewiele ponad 15 minut, by przypomnieć się byłemu klubowi, tuż po tym jak gol Kane'a został anulowany z powodu spalonego. Mając sporo miejsca na skraju pola karnego, Krattenmacher przełożył piłkę na prawą nogę i precyzyjnym strzałem w okienko nie dał szans bramkarzowi.
Niestety dla gospodarzy, niespodziewane wyrównanie tylko rozdrażniło Bayern, który szybko podkręcił tempo – Michael Olise najpierw oglądał, jak jego strzał został wybity z linii bramkowej, a chwilę później próbował przelobować Kristofa, trafiając w poprzeczkę.
Bohaterem Bayernu okazał się jednak nie Olise, a Kane, który ponownie przywrócił prowadzenie, zdobywając czwartego gola w sezonie w oficjalnych rozgrywkach. Kapitan reprezentacji Anglii otrzymał piłkę w tłoku, zachował zimną krew i dwoma opanowanymi dotknięciami wypracował sobie miejsce do strzału, po którym piłka wpadła przy bliższym słupku obok Kristofa.
Gol Kane'a z 72. minuty przesądził o wyniku pierwszego oficjalnego starcia tych drużyn, dzięki czemu podopieczni Vincenta Kompany'ego awansowali na czwarte miejsce, a gospodarze spadli na szóstą pozycję. Solidny mecz rozegrał Łukasz Poręba, który siedem razy odzyskał piłkę i miał tylko jedno niecelne podanie.

