Przejdź do głównej treści

Manchester City uciekł przeznaczeniu i zdobył Old Trafford grając w dziesiątkę

Manchester City uciekł przeznaczeniu i zdobył Old Trafford grając w dziesiątkę
Manchester City uciekł przeznaczeniu i zdobył Old Trafford grając w dziesiątkęPhoto by MICHAEL REGAN / GETTY IMAGES EUROPE / GETTY IMAGES VIA AFP

Manchester City przez większość derbów Manchesteru grał w osłabieniu, ale mimo to zdołał zdobyć komplet punktów po bramce na wagę zwycięstwa Erlinga Haalanda. Manchester United zupełnie nie skorzystał z idealnej okazji do pokonania derbowych rywali.

Pierwsze minuty derbów były bardzo spokojne pod kątem sytuacji bramkowych. Przewagę w posiadaniu piłki miały Czerwone Diabły, ale za wiele z niej nie wynikało. 

Do punktu kulminacyjnego nie tylko pierwszej części gry, ale także całego meczu, doszło w 23. minucie. To wtedy starli się Phil Foden i Bruno Fernandes. W efekcie ich walki o piłkę Anglik wylądował na ziemi i nie skontrolował emocji, czując potrzebę rewanżu. Kopnął więc Portugalczyka, który momentalnie zaczął zwijać się z bólu. Sędzia nie myślał ani chwili i wyciągnął czerwoną kartkę, po której Foden musiał udać się do szatni. 

Do przerwy Manchester City skupił się na defensywie, a inicjatywę jeszcze bardziej przejęli gospodarze, ale wciąż nie byli w stanie zagrozić bramce Gianluigiego Donnarummy. Udało się to dopiero w samej końcówce Marcusowi Rashfordowi, który bezpośrednio z rzutu wolnego uderzył w słupek, ale to by było na tyle jeśli chodzi o konkretne okazje. 

Zdecydowanie więcej działo się w drugiej części gry, a zaczęło się znowu od obicia słupka bramki Włocha. Tym razem wycelował w niego Kobbie Mainoo, co było kolejnym sygnałem ostrzegawczym dla Obywateli. 

Wtedy jednak wyszła ich prawdziwa dojrzałość, bo mimo że Erling Haaland przez cały mecz był kompletnie niewidoczny, to właśnie on przesądził o wyniku spotkania. Z lewej strony dośrodkowanie posłał Josko Gvardiol, a Norweg skutecznie je zamknął.

Początkowo jednak sędzia liniowy podniósł chorągiewkę sygnalizując spalonego. Po długiej analizie VAR okazało się, że sam Haaland nie był na spalonym, ale na pozycji spalonej znajdował się Enzo Fernandez, który rzucił się szczupakiem na piłkę, ale ostatecznie jej nie trącił. Sędziowie uznali więc, że bramka została zdobyta prawidłowo, choć pewnie na Wyspach dyskusja o tej sytuacji będzie toczyć się do następnej kolejki Premier League. 

Wciąż bliżej pola karnego swoich rywali pojawiali się zawodnicy Manchesteru United, ale byli oni dziś bardzo mało konkretni i nie potrafili oddawać strzałów, po których Donnarumma musiałby pokazywać swoje umiejętności. Było wręcz przeciwnie - Włoch co najwyżej wyłapywał proste dośrodkowania albo obserwował, jak piłka w znacznej odległości mija jego bramkę. 

Gospodarze nie mogli też rzucić wszystkich sił do ataku, bo goście wciąż potrafili zagrażać ich defensywie, a w słupek tym razem trafił Enzo Fernandez. 

Donnarumma na swoją wysoką notę zapracował dopiero w ostatniej akcji meczu - kapitalnie wybronił sytuację sam na sam z Bryanem Mbeumo, a Kameruńczyk mógł tylko chwycić się za głowę, że nie wykorzystał takiej piłki meczowej na wagę remisu. 

W efekcie po czterech ligowych kolejkach Manchester City dołącza do Arsenalu wśród zespołów z kompletem zwycięstw, a zespół z Old Trafford ma na koncie zaledwie cztery oczka.

Piłka nożna

Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen