Po 13 latach przerwy Jose Mourinho znowu poprowadził Real Madryt w derbach z Ateltico. Portugalczyk ma świetny bilans w tych spotkaniach w rozgrywkach LaLiga – wygrał do tego meczu wszystkie sześć takich pojedynków. Ma jednak rachunki do wyrównania z Diego Simeone, bo podczas swoich ostatnich derbów Madryt przegrał po dogrywce w finale Pucharu Króla, kończąc sezon 2012/13 bez żadnego trofeum i pożegnał się z Bernabeu.
Dużo "brudnej" gry, mało tej w piłkę. Do przerwy bez bramek
Od początku spotkania było nerwowo, zwłaszcza na lini Guler-Baena, swoje pretensje od początku miał Simeone i został ukarany kartką już na samym starcie rywalizacji. Pierwszy kwadrans stał pod znakiem "badania się" przez oba zespoły. Akcji ofensywnych było bardzo niewiele. Gospodarze mieli swoją szansę w 15. minucie. Kang In-Lee poszedł prawą stroną, zagrał w pole karne, ale źle piłkę głową trafił Jonathan David i nawet nie zagroził bramce Courtois. Królewscy próbowali odpowiedzieć strzałami z dystansu, ale wysoko nad bramką przeleciała piłka po uderzeniach Tchouameniego i Viniciusa.

W ciągu pierwszych trzydziestu minut najspokojniej czuli się bramkarze, bo ani razu nie musieli interweniować. Po tym okresie z dystansu spróbował Giuliano Simeone i już wtedy Courtois musiał popisać się skuteczną interwencją. Gorąco zrobiło się w 35. minucie, kiedy zerwał się Mbappe, był faulowany przez Pubilla i gracz Atletico został ukarany żółtą kartką.
Chwilę później było jeszcze gorzej, piłkarze obu stron otoczyli arbitra. Faulowany Jude Bellingaham został nadepnięty na kolano przez Romero, arbiter uznał, że faulował Anglik, który otrzymał żółtą kartkę. VAR wezwał jednak arbitra, żeby obejrzał tę sytuację. Ten przeanalizował akcję, cofnął upomnienie dla Bellinghama i ukarał nią Argentyńczyka. W 40. minucie na próbę z ponad 30 metrów zdecydował się Guler, jego strzał był bardzo mocny i zmusił Oblaka do interwencji. Chwilę później mieliśmy ogromną kontrowersję, kiedy sędzia nie ukarał kartką Kang In-Lee.
Pierwsza połowa stała pod znakiem twardej gry, na którą pozwalał arbiter. Pokazał tylko dwie żółte kartki, choć powinno być ich więcej, bo sędzia oszczędził m.in. Alexa Baenę czy Kang In-Lee, choć ten drugi, jak pokazały powtórki, mógł nawet otrzymać czerwoną kartkę. Do przerwy goli nie oglądaliśmy.
Szybka czerwona kartka dla Huijsena "ustawiła" derby. Atletico pokonało osłabiony Real
Atletico mogło znakomicie wejść w drugą część gry, bo z praktycznie z linii pola karnego uderzał Alex Baena i musiał odbijać jego strzał Courtois. Chwilę później Miguel Ángel Ortiz Arias wskazał na jedenasty metr dla Atletico. Faulowany był Giuliano Simeone, a arbiter po interwencji VAR dał jeszcze czerwoną kartkę dla Deana Huijsena. Była to dobra decyzja, ale mając na uwadze, jak traktował przewinienia gospodarzy w pierwszej części, widać było, że nie jest konsekwentny i ta sytuacja "ustawiła" derby.
Mourinho szybko zareagował dwoma zmianami. Plac gry opuścili Arda Guler i Vinicius, a zastąpili ich Antonio Rudiger i Yan Diomande. Atletico poszło za ciosem, wykorzystało grę w przewadze i już w 59. minucie było 2:0, kiedy Jonathan David w polu karnym wykorzystał podanie od Simeone. W 65. minucie powinno być 3:0, ale kapitalnie interweniował Courtois, a następnie dwa razy z "pustej" bramki wybijał Konate.
Real miał swoją okazję, a dokładnie miał ją Yan Diomande. Iworyjczyk w 77. minucie wykorzystał błąd obrony, ale jego strzał w sytuacji sam na sam zatrzymał Oblak. Atletico się cofnęło, a Królewscy złapali kontakt w 89. minucie. Bernardo Silva dośrodkował w pole karne z rzutu wolnego, a tam świetnie głową uderzył Antonio Rudiger i dał nadzieje na remis.

Podopieczni Jose Mourinho ruszyli jeszcze do ataku, żeby "ugrać" chociaż punkt w tym spotkaniu. Mieli swoją okazję w czwartej minucie doliczonego czasu, kiedy faulowany był Bernardo Silva, ale tym razem nie powtórzył takiego dośrodkowania, jak kilka minut wcześniej.
Ostatecznie Atletico pokonało Real 2:1 i przesunęło się w tabeli przed lokalnego rywala, który traci do Barcelony już sześć punktów. Gracze Diego Simeone mają o pięć "oczek" mniej niż Blaugrana. Na drugie miejsce może wskoczyć jeszcze Real Betis, jeśli pokona na wyjeździe Deportivo a Coruna.

