Bournemouth - Liverpool 0:1
Bournemouth mierzył się z Liverpoolem w angielskiej elicie już 18 razy i aż w 14 przypadkach musiał uznać wyższość rywala. Trzy razy wygrywał, zawsze na własnym stadionie, gdzie zagrał także tym razem.
Andoni Iraola w końcu znalazł sposób na swój były klub. O minimalnym zwycięstwie gości przesądził w 57. minucie Alexander Isak. Szwed po raz czwarty w tym sezonie Premier League wpisał się na listę strzelców dla Reds, przebijając wynik z poprzednich rozgrywek.
Cherries nie doczekali się zwycięstwa także po piątym meczu nowego sezonu. Na początku rozgrywek dłużej na pierwsze trzy punkty czekały tylko w edycji 2023/24. Właśnie pod wodzą Andoniego Iraoli wtedy świętowały wygraną dopiero w dziesiątej kolejce.
Liverpool po raz trzeci z rzędu zachował czyste konto. W poprzednich 13 spotkaniach tylko raz nie stracił gola. Ostatni raz dłuższą serię bez straconej bramki zanotował od maja do września 2024 roku, gdy w czterech meczach nie wyjmował piłki z siatki.

Manchester City - Sunderland 5:3
Manchester City nie przegrał z Sunderlandem żadnego z 14 domowych meczów Premier League. Ostatni raz nie był górą w styczniu 1998 roku, gdy przegrał 0:1. Wtedy jednak oba zespoły grały jeszcze na zapleczu elity.
Gospodarze świetnie rozpoczęli spotkanie i szybko chcieli poprawić swój bilans. Już w dziewiątej minucie wynik otworzył Enzo Fernandez. Argentyńczyk sprytnym strzałem z rzutu wolnego z trudnego kąta zaskoczył bramkarza rywali. Był to jego pierwszy gol w nowym klubie, zdobyty w czwartym występie po transferze z Chelsea.
Prowadzenie faworyta trwało jednak tylko kilkadziesiąt sekund. Do wyrównania doprowadził Brian Brobbey, który jeszcze w pierwszej połowie równie szybko odpowiedział na trafienie Rayana Cherkiego. Po 33 minutach gry przy nazwisku holenderskiego napastnika widniały już dwa gole. Wśród piłkarzy Black Cats nikt nie dokonał tego szybciej od 2010 roku, gdy Darren Bent w starciu z Tottenhamem potrzebował na to o cztery minuty mniej.
Sunderland zdobywał przynajmniej jedną bramkę w ostatnich dziewięciu wyjazdowych meczach Premier League. To najdłuższa taka seria klubu od okresu między kwietniem a październikiem 1956 roku, gdy trafiał do siatki w dziesięciu kolejnych spotkaniach.

Do szatni w lepszych nastrojach schodził jednak Manchester City. Tuż przed przerwą po raz trzeci w tym meczu na prowadzenie wyprowadził go Antoine Semenyo. Ten sam zawodnik w 57. minucie dał swojej drużynie dwubramkową przewagę. Ta jednak znów nie trwała długo. Hat-tricka na Etihad Stadium skompletował niepowstrzymany Brian Brobbey.
Reprezentant Oranje został czwartym piłkarzem w historii najwyższej angielskiej ligi, który zdobył trzy bramki przeciwko liderowi tabeli. Oprócz niego takim osiągnięciem mogą się pochwalić tylko Robbie Fowler, Dirk Kuyt i Romelu Lukaku.
Mimo kilku zmarnowanych okazji na listę strzelców wpisał się także Erling Haaland, kompletując tym samym cenne osiągnięcie. Groźny norweski napastnik zdobył bramkę przeciwko wszystkim drużynom Premier League, z którymi dotąd się mierzył.
Szaloną ofensywną wymianę ciosów ostatecznie Manchester City rozstrzygnął na swoją korzyść. Pierwsze pięć meczów nowego sezonu ligowego wygrał po raz piąty w historii. W tej samej fazie rozgrywek był bezbłędny także w sezonach 1912/13, 2015/16, 2016/17 i 2023/24.
Enzo Maresca jest zarazem szóstym trenerem, który wygrał pierwsze pięć spotkań Premier League po objęciu nowego zespołu. Dołączył do grona Carlo Ancelottiego (Chelsea), Pepa Guardioli (Manchester City), Craiga Shakespeare'a (Leicester City), Maurizio Sarriego (Chelsea) i Ole Gunnara Solskjaera (Manchester United).
Pozostałe wyniki:
