Łodzianie szansę na awans do piłkarskiej elity zachowali po udanej rundzie wiosennej w pierwszoligowych rozgrywkach. Dopiero pod jej koniec znaleźli się w strefie barażowej, a dzięki wygranej z Górnikiem Łęczna 3:1 w ostatniej kolejce sezonu zasadniczego ostatecznie zajęli piąte miejsce w tabeli.
Trener Szoka przyznał, że jest bardzo szczęśliwy z awansu do baraży. Jak podkreślił, z takim celem w listopadzie podjął pracę w ŁKS Łódź, zastępując Szymona Grabowskiego.
"Jeszcze mam przyspieszony oddech, a wchodząc do szatni poczułem, jak mi włosy stają dęba. Na pewno było dużo emocji. Jesteśmy bardzo, bardzo szczęśliwi, bo to był cel, który postawiłem przed zespołem w momencie, kiedy przyszedłem do klubu. Cieszę się, że każdy miał wkład w wygraną i mam nadzieję, że każdy zawodnik, który jest w tej drużynie, będzie do końca wierzył i walczył o nasze marzenia" – powiedział szkoleniowiec gospodarzy.
Wygrana ze zdegradowanym wcześniej rywalem nie przyszła Łodzianom łatwo. Do przerwy przegrywali 0:1 po trafieniu w 43. minucie z rzutu wolnego Adama Deji. W drugiej połowie losy spotkania odmieniły jednak gole Japończyka Kokiego Hinokio (60), Mateusza Lewandowskiego (79) oraz byłego piłkarza Górnika Serhija Krykuna (90+4).
"Dostaliśmy cios, który mógł nas zachwiać. Udało nam się jednak stworzyć coś wspólnie z tymi zawodnikami, że nie czułem w żadnym momencie, żeby ktokolwiek wątpił. To była spokojna rozmowa w przerwie i dążenie do przeciągnięcia tego meczu na swoją stronę w drugiej połowie. Mówiliśmy wcześniej, że w końcówce sezonu będą grali piłkarze, którzy wcześniej nie mieli dużo minut i tak dziś było. Wyszliśmy na to spotkanie z trzema młodzieżowcami. Wszyscy to dźwigają. Zawodnicy, którzy weszli z ławki, czy Lewandowski, czy Krykun strzelają bardzo ważne bramki" – podsumował Szoka.
Rywalem Łodzian w półfinale baraży będzie w czwartek Chrobry Głogów, który tę część rozgrywek zakończył na czwartym miejscu. To drużyna, która w obecnych rozgrywkach 1. Ligi dwukrotnie pokonała ŁKS. W Głogowie zwyciężyła 2:1, a w Łodzi 3:1. Łodzianie zaś byli górą w Pucharze Polski, wygrywając 5:3 po dogrywce.
"Nie miałem wymarzonego przeciwnika, bo tak naprawdę to jest nowa historia i żadne poprzednie spotkanie nie ma na nią wpływu. Wiemy, na jakim etapie jesteśmy. Graliśmy z każdym z zespołów będących w barażach dwa mecze. Przed półfinałem tak naprawdę będziemy mieć jeden trening, regenerację i tyle, więc to co mieliśmy wypracować z zespołem, to już wypracowaliśmy. Na pewno nie będziemy chcieli przeciążyć piłkarzy informacjami, bo wydaje mi się, że to już się rozgrywa w sferze mentalnej i podejścia do meczu, zarządzania z boiska" – tłumaczył trener ŁKS.
Półfinałowy baraż w Głogowie rozpocznie się w czwartek o 17:30. W drugim półfinale Wieczysta Kraków podejmie Polonię Warszawa tego samego dnia o 20:30. Finał zaplanowano na niedzielę o 20:45, a jego gospodarzem będzie ten zwycięzca półfinałów, który kończył sezon wyżej w tabeli.
