Pierwsze intensywne rozmowy odbyły się w Nowym Jorku pomiędzy prezesem DFB Berndem Neuendorfem, wiceprezesem Hansem-Joachimem Watzke oraz Kloppem. "Podczas konstruktywnych rozmów osiągnięto porozumienie w sprawie kluczowych punktów potencjalnej umowy" - poinformował DFB w oficjalnym oświadczeniu.
Ewentualna umowa wciąż jednak zależy od zgody obecnego pracodawcy Kloppa, czyli Red Bulla, a następnie musi ją zatwierdzić także zarząd DFB. Według niemieckich mediów związek nie musiałby płacić milionowego odstępnego, co znacznie ułatwiłoby cały proces.
Klopp ma podpisać kontrakt na jeden cykl reprezentacji Niemiec, aż do MŚ 2030. Do sztabu szkoleniowego chce zabrać swoich wieloletnich współpracowników Petera Krawietza i Pepijna Lijndersa, którzy mieliby pełnić funkcję asystentów. Jego roczna pensja ma przekroczyć siedem milionów euro, czyli tyle, ile otrzymywał Julian Nagelsmann.
Nawet po ewentualnym objęciu reprezentacji Klopp prawdopodobnie nie zerwie całkowicie współpracy z Red Bullem. Według dostępnych informacji nadal miałby pełnić funkcję ambasadora marki, co już teraz budzi krytykę. DFB jednak podkreślił, że wraz z Kloppem "jest przekonany, iż rozmowy – pod warunkiem osiągnięcia porozumienia z obecnym pracodawcą Red Bullem – zostaną ostatecznie pomyślnie zakończone".
Jeśli uda się pokonać ostatnie przeszkody administracyjne, Niemcy wkrótce będą mieć nowego selekcjonera. Dla byłego trenera Mainz, Borussii Dortmund i Liverpoolu byłoby to pierwsze stanowisko w reprezentacji narodowej.
