Po awansie do pierwszej ligi poznański klub musiał rozpocząć kolejną modernizację na stadionie. Główne prace objęły wymianę nawierzchni, instalację nowoczesnego systemu ogrzewania i nawadniania. Zwiększyła się także liczba kontenerów, które do tej pory pełniły rolę pomieszczeń gospodarczych, m.in. szatni czy biur. Powstała nowa trybuna za jedną z bramek, przeniesiono trybunę dla fanów gości, a pojemność obiektu wynosi obecnie dwa tysiące miejsc.
Z tego też powodu Warta pierwszoligowy sezon musiała rozpocząć od wyjazdów. Pierwotnie ten powrót do Poznania miał nastąpić 21 sierpnia, ale ostatecznie pierwszy mecz rozegrany zostanie w najbliższą sobotę z Arką Gdynia (początek, godz. 15.30).
Trener warciarzy Maciej Tokarczyk cieszy się, że w końcu jego podopieczni wystąpią na swoim stadionie i nie czuje większej presji związanej z tym, że zmierzy się z jednym z kandydatów do awansu.
"Jedyne co czujemy, to radość, że będziemy mogli zagrać przy Drodze Dębińskiej. Nasz stadionik jest może bardzo skromy, ale atmosfera na nim jest wyjątkowa. Cieszę się, że będziemy mogli to poczuć i zagrać przy naszych kibicach. Zrobimy wszystko, by też dać im tę radość" – powiedział szkoleniowiec na konferencji prasowej.
Bilans Poznaniaków po siedmiu spotkaniach rozegranych "w delegacji" jest dość przyzwoity – trzy zwycięstwa i cztery porażki. Tokarczyk przyznał, że nie ocenia drużyny tylko przez pryzmat zdobytych punktów.
"Parząc tak zero-jedynkowo, to dziewięć punktów w siedmiu meczach można ocenić jako grę w kratkę. My tak do tego nie podchodzimy. Nasza ocena jest jednak głębsza, obserwujemy tendencję, w którym kierunku ten zespół zmierza. Natomiast nie ukrywam, że była możliwość zdobyć kilka punktów więcej" – skomentował.
Ze względu na brak obiektu spełniającego wymogi licencyjne, Warta od 2019 roku mecze w roli gospodarza rozgrywała w Grodzisku Wielkopolskim. Po spadku do drugiej ligi w maju 2025 roku drużyna wróciła do Poznania i już po kolejnych 12 miesiącach wywalczyła awans na zaplecze ekstraklasy.

Poznański klub w ostatnim dniu okienka transferowego dokonał dwóch dość istotnych wzmocnień. Do drużyny dołączył 20-letni Filip Rejczyk, były zawodnik m.in. Legii Warszawa, Śląska Wrocław i GKS-u Katowice. W 2023 roku zdobył brązowy medal mistrzostw Europy z reprezentacją U17.
"To był taki nieoczywisty transfer. Filip Rejczyk to zawodnik o bardzo dużym potencjale, kilka lat temu uważany za 'wonderkid' polskiego futbolu. Ma dużą determinację, by wskoczyć na trampolinę i znów pójść do góry. Bardzo mi tym imponuje i zacieram już ręce na naszą współpracę" – podkreślił Tokarczyk.
W Warcie znów będzie występował Kacper Szymanek, który w poprzednim sezonie stanowił o sile ofensywnej poznańskiej drużyny. Latem piłkarz wrócił do Motoru Lublin, skąd był wypożyczony, ale nie przebił się do składu i nie wystąpił w żadnym meczu. W ekipie "Zielonych" będzie grać na zasadzie transferu czasowego – do 30 czerwca przyszłego roku.
