Hoffenheim - Dortmund 2:1
Cztery pojedynki bez zwycięstwa nieco oddaliły Hoffenheim od miejsc gwarantujących grę w Lidze Mistrzów. W takiej atmosferze przygotowywali się do starcia z Dortmundem, który po czterech triumfach poległ u siebie z Leverkusen. Goście prawdopodobnie nie muszą martwić się o swoją pozycję w pierwszej czwórce, ale przeszkadzała im 12-punktowa przewaga Bayernu nad zajmującym pierwsze miejsce Bayernem. Teraz jednak przyjeżdżają z 10-meczową passą niepokonanych na boiskach rywali z Bundesligi.
Po zakończeniu meczu stało się jednak jasne, że passa sześciu meczów Dortmundu, w których strzelili co najmniej dwie bramki na terenie rywali, dobiegła końca. I to właśnie okazało się dla nich zgubne - do głosu doszli tylko raz, podczas gdy gospodarzom udało się to dwukrotnie.
Katem żółto-czarnych okazał się chorwacki napastnik Andrej Kramarić, który po skutecznie wykonanym rzucie karnym w 41. minucie wyczarował zwycięskiego gola w ósmej minucie doliczonego czasu gry. Chwilę później dowiedział się, że jego strzał w połączeniu z przegraną Leverkusen oznacza awans na piąte miejsce.
W tabeli Borussia traci do lidera 12 punktów, a to oznacza, że Bayernowi wystarczy remis w meczu u siebie z trzecim w zestawieniu VfB Stuttgart, aby świętować 35. tytuł w historii i 13. w ostatnich 14 latach.
Bayer Leverkusen - Augsburg 1:2
Zajmująy piąte miejsce Bayer Leverkusen przyjechał na własny stadion z bilansem 15-7-7, chcąc zwiększyć swoje szanse na awans do pierwszej czwórki tabeli. Augsburg przybył z kolei podtrzymać swoją passę siedmiu meczów bez porażki w lidze, a kolejny pozytywny wynik oznaczałby najdłuższą taką passę w tym sezonie dla gospodarzy. Jednak trener Hjulmand musiał również myśleć o zbliżającym się półfinale pucharu z Bayernem.
Zarówno jesienią, jak i wiosną, Augsburg okazał się decydującym czynnikiem w serii meczów bez porażki Leverkusen. Bayer co prawda strzelił gola w swoim 15. występie u siebie, ale później goście pozbyli się etykietki jedynej drużyny Bundesligi, która nie zdobyła punktu w tym sezonie po pierwszym golu.
Ich bohaterem był Fabian Rieder, który najpierw wyrównał na 1:1 w 15. minucie, a następnie zapewnił swojej drużynie zwycięstwo w siódmej minucie dogrywki, uciszając całą BayArenę i sprawiając, że jego drużyna ma 36 punktów.
Union Berlin - Wolfsburg 1:2
Historyczny występ Marie-Louise Eta był głównym tematem przed meczem na boisku Unionu - została pierwszą kobietą na ławce trenerskiej męskiej drużyny w jednej z pięciu najlepszych lig Europy. W tym debiucie czekało ją starcie z przedostatnim Wolfsburgiem, który na zwycięstwo w Bundeslidze czekał od 14 stycznia, czyli od 12 spotkań.
Pionierka Eta wiedziała, że od przyszłego sezonu za sterami Unionu zasiądzie ktoś inny, ale teraz jej celem było zdobycie punktów. Przyjezdni mieli takie same ambicje, a dzięki bramkom Patricka Wimmera i Dzenana Pejcinovicia udało im się przerwać długą passę bez zwycięstwa. Nie zmienił tego nawet gol Olivera Burke'a z drużyny gospodarzy.

Dla Wolfsburga był to dopiero szósty triumf w sezonie, ale drugi przeciwko temu przeciwnikowi. Cały mecz rozegrał Kamil Grabar, który wraz z kolegami z drużyny chce utrzymać swój klub w Bundeslidze przez 30. nieprzerwany sezon. Po końcowym gwizdku okazało się również, że 11 z 14 goli Wimmera padło przed przerwą.
Frankfurt - Lipsk (18:30)
Następny wynik:
