To właśnie w Daytona Beach na Florydzie, gdzie pracuje Eason, Diomande stawiał pierwsze poważne piłkarskie kroki, przekuł potencjał w wyniki i rozpoczął błyskawiczny rozwój kariery. Od dziecka wiedział, że jedyną drogą, by uratować rodzinę z katastrofalnej sytuacji finansowej, jest zostać zawodowym piłkarzem.
A już od samego początku nie miał łatwo. By nie chodzić głodny, musiał kraść ziemniaki u lokalnego handlarza, a spał pod jednym dachem z dwudziestoma pięcioma innymi osobami. Gdy jego ojciec wyjechał do Francji, Diomande zrozumiał, że to na nim spoczywa odpowiedzialność za utrzymanie rodziny.

Dlatego w 2016 roku opuścił przeludnioną i ubogą dzielnicę Sicogi w Abidżanie i przeniósł się do Aboissy, miasta oddalonego o około 100 kilometrów od granicy Ghany i Wybrzeża Kości Słoniowej, gdzie po latach gry na boso po raz pierwszy założył piłkarskie buty.
Po sześciu latach w tamtejszej akademii Inter Foot Sud Comoe poczuł, że potrzebuje zmiany, więc samodzielnie poleciał w jedną stronę na Florydę. Wierzył, że właśnie w USA ma znacznie większą szansę na zdobycie wysokiej jakości wykształcenia niż w ojczyźnie.
Choć nie mówił zbyt dobrze po angielsku, jego piłkarskie umiejętności rekompensowały ten brak. Pod okiem trenera Todda Easona szybko stał się kluczową postacią w ataku oraz liderem na boisku i w szatni.
"Myślę, że jeśli chodzi o komunikację na boisku, dla Diomande to wcale nie było aż tak trudne" - wspomina Eason.
"W drużynie mieliśmy jeszcze kilku francuskojęzycznych zawodników z Senegalu. Jego współlokator pochodził co prawda z Sudanu Południowego, gdzie pierwszym językiem jest także angielski, ale miał wokół siebie kilku chłopaków, z którymi mógł rozmawiać, i myślę, że to pomogło mu poczuć się swobodniej" - wyjaśnia.
"Ponieważ w naszej szkole byli też francuskojęzyczni koszykarze, nie był całkowicie zagubiony. Miał wokół siebie ludzi, którzy mogli mu pomóc, a jednego z koszykarzy nawet wykorzystywałem w pierwszym roku jako tłumacza, co było bardzo przydatne" - dodaje.

"Przyjazd do USA z innego kraju to dla piętnastoletniego chłopaka naprawdę duże wyzwanie. Myślę, że przystosował się szybciej niż większość innych, ale komunikacja z nim była łatwiejsza dzięki piłce i językowi, którym się posługuje. Na boisku dogadywaliśmy się bez większych problemów, poza nim miał ludzi, którzy pomagali mu z tłumaczeniem i innymi sprawami, więc nie było to dla niego aż tak trudne" - mówi Eason.
"To, co naprawdę mnie u Diomande ujęło, to jego piłkarska inteligencja. Gdy coś pokazywałem lub wymagałem od zawodników konkretnych rzeczy, widziałem, jak Dio natychmiast to rozumie i przekazuje dalej innym francuskojęzycznym piłkarzom" - opisuje i dodaje: "Bardzo szybko pojmował, czego od niego oczekujemy, nawet jeśli nie mówiliśmy tym samym językiem, a potem wszystko szło już samo".
Eason szybko zorientował się, że przyszłość Diomande nie leży na poziomie uniwersyteckim, lecz profesjonalnym.
Diomande wyróżniał się w DME Academy, Yulee High School oraz w AS Frenzi, półprofesjonalnym klubie współpracującym z DME. Z AS Frenzi zdobył w 2023 roku tytuł United Premier Soccer League, sięgnął po Złotego Buta i nagrodę MVP za play-offy, strzelając gole we wszystkich sześciu rundach fazy pucharowej – w tym dwa w finale.
Jednak gdy przyszło do szukania klubu, który zaoferuje mu profesjonalny kontrakt, okazało się to znacznie trudniejsze. Diomande był odrzucany przez różne zespoły Major League Soccer i w Europie – na testach w Chelsea, Crystal Palace, Bournemouth, Rangers i Olympiakosie nie było konkretnego zainteresowania jego osobą.
Po wygaśnięciu wizy studenckiej wrócił do Abidżanu, aż w końcu doczekał się wymarzonej szansy i w listopadzie 2024 podpisał pierwszy profesjonalny kontrakt z Leganes. Oficjalnie dołączył do "Pepineros" w styczniu 2025, zaczynał w rezerwach w piątej lidze hiszpańskiej, a debiut w profesjonalnej piłce zaliczył 29 marca 2025 w przegranym 2:3 meczu wyjazdowym z Realem Madryt.
Choć nie zdołał uchronić drużyny przed spadkiem, w dziesięciu występach pokazał się na tyle dobrze, by przekonać RB Lipsk, który aktywował jego klauzulę wykupu w wysokości 20 milionów euro i podpisał z nim pięcioletni kontrakt. W tym czasie Diomande wciąż dochodził do siebie po śmierci 15-letniej siostry Roxanne, która została podobno otruta na przyjęciu, ale nawet to nie powstrzymało go przed rozwijaniem potencjału w Lipsku.
Szybko stał się jednym z kluczowych zawodników w drużynie trenera Ole Wernera, w Bundeslidze w 33 meczach strzelił 12 goli, dołożył osiem asyst i zdobył nagrodę dla debiutanta roku.

Diomande wyróżnił się także na arenie międzynarodowej, występując na lewym skrzydle we wszystkich pięciu meczach Wybrzeża Kości Słoniowej podczas Pucharu Narodów Afryki. Swoją wyjątkowość pokazał także w pierwszym meczu mistrzostw świata przeciwko Ekwadorowi, gdzie zagrał na prawej stronie ataku. Za ten występ otrzymał nagrodę dla najlepszego zawodnika meczu.
Na kolejne trzy spotkania mundialu wrócił na lewe skrzydło, asystował przy golu przeciwko Curacao i pomógł "Les Elephants" w wygranej 2:0 oraz historycznym awansie do pierwszej rundy pucharowej mistrzostw świata, gdzie jednak ulegli Norwegii.
"Jeśli chodzi o jego najlepszą pozycję, wszystko zależy od tego, czego się od niego oczekuje, ale uważam, że jest równie mocny po obu stronach" - mówi Eason, obecnie dyrektor generalny Miami FC w USL Championship.
W ostatnim semestrze Diomande miał mocno skupić się na poprawie słabszej nogi i zyskaniu większej pewności siebie. "Dopiero gdy zobaczyłem go w Leganes, uświadomiłem sobie, jak dobra jest jego lewa noga. Zrobił z nią ogromny postęp" - opisuje.
"Na lewej stronie częściej kreuje sytuacje dla innych i lubi posyłać piłki w pole karne, na prawej częściej schodzi do środka na lewą nogę i strzela na bramkę. Wszystko zależy od rywala i oczekiwań wobec niego, na prawej stronie widzę w nim trochę innego zawodnika, który lubi schodzić do środka na lewą nogę" - komentuje Eason wkład Diomande.
Po występie na największej sportowej imprezie świata Diomande będzie chciał przenieść rozpęd także do najlepszych rozgrywek klubowych – Ligi Mistrzów. Zadebiutuje w nich w początkach swojej kariery, od razu w barwach pięciokrotnego mistrza Realu Madryt, który według mediów zapłacił za niego wraz z bonusami 140 milionów euro.
A ponieważ Rodrygo jest wyłączony z gry z powodu kontuzji więzadła krzyżowego przedniego, wszystko wskazuje na to, że Diomande wywalczy miejsce w podstawowym składzie w ataku obok Kyliana Mbappe, Jude'a Bellinghama i Viniciusa Juniora. Z takim gwiazdorskim zestawieniem "Królewscy" będą mieli w nadchodzącym sezonie najwyższe ambicje, bo poprzedni zakończył się rozczarowaniem – już drugi rok z rzędu klub z Madrytu nie zdobył żadnego trofeum.
Z podobną sytuacją Diomande spotkał się już w Lipsku, który przed jego przyjściem zajął dopiero siódme miejsce w tabeli i po raz pierwszy od debiutu w Bundeslidze w sezonie 2016/17 zabrakło go w europejskich pucharach. Wówczas 18-letni zawodnik nie ugiął się pod presją i świetnymi występami poprowadził RB z powrotem na czołowe miejsca Bundesligi, a przede wszystkim do fazy grupowej Ligi Mistrzów.
Czy Diomande poradzi sobie pod ogromną presją i pomoże "Los Blancos" wrócić na szczyt w nowej erze pod wodzą trenera Jose Mourinho? Eason jest o tym przekonany. "Myślę, że Diomande przyciągnie na siebie dużą uwagę, co może otworzyć przestrzeń i szanse dla innych zawodników, którzy to wykorzystają" - zauważa.
"Dio jest tak dynamiczny, silny i szybki, że zmusza obrońców do trzymania się blisko niego, co tworzy więcej miejsca w środku pola, gdzie może wbiegać na przykład Bellingham. Uważam, że to pomoże Realowi. Gdy masz Viniciusa, Mbappw i Diomande, prawdopodobnie trzech najszybszych piłkarzy LaLiga, powstaje mnóstwo przestrzeni dla innych, którzy będą mieli więcej swobody – i być może właśnie tego potrzebuje Bellingham" - zastanawia się Eason.
"Trzeba być cały czas czujnym, obserwować ich ruchy, ale też wiedzieć, jak szybko potrafią wykorzystać wolną przestrzeń. Oglądanie Realu Madryt na pewno będzie ekscytujące, to będzie naprawdę widowiskowa drużyna" - podsumowuje.
W czołowych ligach europejskich, a także w najwyższej klasie rozgrywkowej w Polsce, trwa letnie okno transferowe. W stale aktualizowanym trackerze można śledzić informacje o sfinalizowanych i planowanych transferach, a także spekulacje i nowości dotyczące kontraktów zawodników.
