Trener Bayern München zabrał trofeum do domu po prywatnej imprezie w sobotnią noc, ale potem zapomniał zabrać je na uroczystość w ratuszu.
"Byliśmy tutaj, a potem okazało się, że brakuje trofeum, i wtedy przypomniałem sobie, że zostało u mnie. Zupełnie o nim zapomniałem. Leżało w kuchni czy gdzieś tam" – powiedział z uśmiechem Vincent Kompany. Jego żona Carla uratowała sytuację, przynosząc trofeum do ratusza w ostatniej chwili.
