Przed ostatnim meczem w barwach Barcelony Robert Lewandowski miał 119 goli w dorobku czterech sezonów i trener Hansi Flick wyraźnie chciał mu pomóc w poprawieniu tego dorobku. Polak pojawił się w wyjściowym składzie na zamykający sezon pojedynek z Valencią, zresztą podobnie jak Wojciechowi Szczęsnemu.
W mało składnej pierwszej połowie Lewandowski miał tylko jedną, za to jakże soczystą okazję. W 45. minucie Marcus Rashford wrzucał piłkę na bliższy słupek z narożnika, a tam 37-latek wyskoczył do główki i posłał piłkę w obramowanie! Wielka szkoda…
Po przerwie trener mistrzów Hiszpanii zaczął wprowadzać zmiany w defensywie, ale utrzymał na szpicy Lewandowskiego, który odpłacił mu trafieniem w 61. minucie. Gdy Ferran uderzył niecelnie z woleja, lecącą piłkę instynktownie trącił Lewandowski, pakując do siatki.
Lewandowski wśród najlepszych
Tak padł jego 14. gol w sezonie ligowym, a 19. łącznie we wszystkich rozgrywkach 2025/26. Przede wszystkim jednak dorobek w przekroju czterech kampanii Polaka dobił do okrągłych 120 trafień.
To oznacza, że Lewandowski zrównał się z Josepem Escolą na 10. miejscu w klasyfikacji wszech czasów. W ciągu czterech sezonów w Barcelonie Polak wypracował wynik godny najwyższego uznania, wyprzedzając Christo Stoiczkowa, Luisa Enrique czy Neymara.
Prowadzenie szybko poszło w niepamięć
Ostatecznie trafienie Polaka nie na wiele się zdało, ponieważ gospodarze odzyskali inicjatywę. Przemodelowana obrona Barcy okazała się bardzo chwiejna, co wykorzystał mocnym uderzeniem z 15 metrów Javi Guerra w 66. minucie.
Pięć minut później Los Ches objęli prowadzenie po petardzie Luisa Riojy. Dzięki temu pozostali w grze o udział w Lidze Konferencji, jednak w doliczonym czasie informacja o bramce Rayo Vallecano sprawiła, że wynik na Mestalla niewiele dawał gospodarzom. A mimo to nie odpuścili i dali jeszcze radość swoim fanom pod koniec doliczonego czasu. Guido Rodriguez zmieścił piłkę pod nadgarstkiem Szczęsnego i podbił końcowy wynik do 3:1.
