Southampton zostało wykluczone z baraży Championship za szpiegowanie rywali, a jego miejsce w finale przeciwko Hull City zajęło Middlesbrough, które przegrało w półfinale na boisku. Dokładnie rok temu Hull było o krok od spadku do League One, a teraz znalazło się w finale baraży, wokół którego narosło wiele kontrowersji.
Tigers przygotowywali się do starcia z Southampton, zanim ten zespół został wykluczony i zastąpiony przez Middlesbrough. To oznaczało, że szanse Hull na awans zostały osłabione jeszcze przed pierwszym gwizdkiem.
Teraz właściciel Hull, Acun Ilicali, zapowiada podjęcie kroków prawnych nawet jeśli jego drużyna przegra mecz na Wembley. A biorąc pod uwagę ogromne wpływy z tytułu awansu, taka porażka kosztowałaby klub od 180 do 220 milionów funtów (880 mln zł - 1,08 mld zł).
"Nasz zespół prawny twierdzi, że musimy podjąć działania, to pewne" – powiedział Ilicali w rozmowie z BBC Radio Humberside tuż przed rozpoczęciem meczu na Wembley.
"Nie mamy co do tego żadnych wątpliwości. Jedyne, czego tutaj chcemy, to sprawiedliwość. Jeśli sprawiedliwość zostanie złamana, nikt nie będzie czerpał radości z futbolu".
Trener Sergej Jakirović uważa, że jego zespół "padł ofiarą" w wyniku zmiany rywala. Mimo ponad 30 tysięcy kibiców zmierzających na Wembley poczucie, że drużyna z East Yorkshire jest outsiderem, staje się coraz silniejsze.
Hull może jednak szukać pocieszenia w tym, że wygrało dwa poprzednie finały baraży Championship – w 2008 i 2016 roku, oba wynikiem 1:0, i teraz liczy na zapisanie się w historii.
