Hiszpański pomocnik Rodri Hernández świętował w czwartek, tuż po zwycięstwie 2:0 nad Athletikiem w swoim debiucie w barwach FC Barcelona, stwierdzając, że jest "bardzo szczęśliwy, że jestem tam, gdzie chciałem”.
"Oczywiście to było długie lato i teraz muszę szybko odzyskać formę. Bardzo się cieszę, że jestem tam, gdzie chciałem być, a od teraz skupiam się na pracy” – powiedział madrycki pomocnik w rozmowie z serwisem "DAZN”.
Zdobywca Złotej Piłki z 2024 roku, pozyskany w tym oknie transferowym z Manchesteru City jako główny nabytek katalońskiego klubu, podkreślił znaczenie tego zwycięstwa dla utrzymania pozycji lidera w lidze. Ponadto zaznaczył, że wciąż musi się dostosować "do tej wspaniałej drużyny”.
Na koniec, komentując występ napastnika Lamine Yamala, który nie zdobył bramki w tym meczu, Rodri podkreślił jego "świetny występ” przeciwko Athletikowi i zapewnił, że jest przekonany, iż jego bramki "w końcu padną”.
"Przechodził przez trudniejszy okres. Staraliśmy się go podnieść naduchu i zobaczyliśmy Lamine w najlepszej formie, nawet jeśli nie udało mu się strzelić bramki. Właśnie tego od niego oczekujemy – tego zaangażowania, tej wytrwałości – bo bramki na pewno przyjdą, talent jest w nim” – podsumował.
